W kraju trwa wojna między dotychczasowym przywódcą Laurentem Gbagbo – który kontroluje instytucje rządowe i nie chce ustąpić ze stanowiska – a prezydentem-elektem, Allasanem Ouattarą, popieranym przez państwa zachodnie. Wojna wybuchła po wyborach prezydenckich, w których zgodnie z danymi ONZ zwyciężył Ouattara. Zamordowani chrześcijanie należeli do obu grup popierających dwie walczące strony.
Wszystkie ofiary makabrycznej zbrodni zostały zamordowane w Duekou, 300 km na zachód od Abidżany w kierunku granicy z Liberią. Mordercy – żołnierze Burkina Faso – wywodzą się z imigrantów muzułmańskich, popierających Ouattarę.
O liczbie ofiar tragedii poinformował miejscowy Caritas. Jego pracownicy obeszli okolicę, wypełnioną ciałami ludzi, którzy zostali rozstrzelani lub zmasakrowani maczetami.
Morderstwo dokonane przez zwolenników popieranego przez Zachód Ouattarę został – zdaniem internautów zmarginalizowany. Media głównego nurtu chętnie nagłaśniają natomiast wszelkie zbrodnie popełniane przez reżim obecnego prezydenta Gbagbo.
W związku z wybuchem krwawych działań wojennych tysiące ludzi w WKS opuściło swoje domu. Zwolennicy byłego prezydenta szukali schronienia m.in. w pobliskiej misji salezjańskiej. Kapłani, którzy pracują w Duekou, żalą się, że kończy im się żywność, czysta woda i środki medyczne niezbędne do leczenia tych, którzy przybyli z ranami postrzałowymi. Ofiary masakry to najprawdopodobniej ludzie, którzy nie zdążyli dotrzeć do misji.
Chrześcijanie zostali zamordowani mimo iż 200 żołnierzy ONZ patrolowało ten obszar, mając za zadanie ochraniać ludność cywilną i misję.
żar/Niezalezna.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

