Katarzyna Bratkowska postanowiła wyjaśnić, dlaczego jej koleżanki feministki nie rozmawiają z moją żoną. - Bo to nie Małgorzata Terlikowska jest autorką różnych szokujących i okropnych wypowiedzi, tylko jej mąż. Dlaczego więc miałyby dyskutować z nią - pyta Bratkowska. A gdy Mazurek sugeruje, że Małgosia jest etykiem, dziennikarską, autorką książki odpowiada: "Może uznały, że ma już zbyt ciężko będąc żoną Terlikowskiego".

Dalej zaś przechodzi do określenia mnie mianem rasisty, bo... uważam, że aborcja jest zabiciem człowieka, i w ten sposób stosuje rasistowskie klisze wobec kobiet, a do tego uważam akty homoseksualne za grzech. - Tomasz Terlikowski posługuje się figurami rasistowskimi w odniesieniu do kobiet i gejów, przy czym i tak nie jest on najgorszy – oznajmia. A gdy Robert Mazurek prosi ją o dowody, nie zrażona kontynuuje. - Czyta pan teksty Terlikowskiego, prawda? Bardzo wiele z nich poświęconych jest homoseksualizmowi, a ja naprawdę nie rozumiem, w czym komuś może przeszkadzać, że ktoś jest gejem, tak jak nie wiem, w czym może przeszkadzać inny kolor skóry. I dlaczego Terlikowski uważa, że ktoś kto przerywa ciąże zabija dzieci? Dla mnie to skrajnie obraźliwe – oznajmia. A chwilę potem uzupełnia: „Uważam, że ten człowiek wypowiadając radykalna, antykobiece, homofobiczne sądy językiem religijnym, przypomina inkwizytorów”.

A ja jakoś nawet nie mogę się zezłościć na to, co ta pani opowiada, bo mam poczucie, że ona robi więcej dla skompromitowania feminizmu niż wszyscy konserwatyści razem wzięci. Jedyne, co mogę to życzyć jej, by koleżanki przekazały ją w darze narodowi Kuby, która jest dla niej lepszym krajem niż Stany Zjednoczone.

TPT/Rzeczpospolita