Jak informują lokalne władze Mariupola, w dniu dzisiejszym wojsko rosyjskie ponownie wznowiło ostrzał domów i budynków zamieszkanych przez osoby cywilne w tym mieście. Spowodowało to konieczność zawrócenia konwoju z pomocą dla odciętych w tym mieście mieszkańców. W trzeciej turze negocjacji Ławrow przekazał odmowę Rosji na zorganizowania korytarzy humanitarnych dla ludności cywilnej.

W Mariupolu na wschodzie Ukrainy brakuje jedzenia i wody pitnej, a mieszkania odłączone są od prądu i ogrzewania. Lokalne władze alarmują, że sytuacja w mieście jest już na tyle krytyczna, że ludzie zaczynają umierać z braku wody pitnej. Przekazano informację o śmierci ponad 1200 osób, dla których przygotowano zbiorową mogiłę na tamtejszym cmentarzu.

- W Mariupolu w obwodzie donieckim, nad Morzem Azowskim, nie ustają walki, miasto jest ostrzeliwane dniem i nocą - pisze Radio Swoboda. Rosjanie strzelają z systemów Grad i moździerzy kaliber 120 mm - powieział szef władz obwodowych Pawło Kyryłenko.

"Kończy się jedzenie, ludzie nie mają leków, żywności, wody. Z tego, co wiem od tych, którzy zdołał się dodzwonić do bliskich, to piją oni wodę z kałuż - powiedział z kolei wolontariusz z Mariupola.

"To faktycznie blokada miasta. Powtórka drugiej wojny światowej" - stwierdził.

Doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz stwierdził, że działania Rosji uniemożliwiające ewakuację cywilów z Mariupola są wykonywane celowo i z premedytacją, ponieważ nie wojskom rosyjskim nie udało przejąć strategicznego portu w tym mieście.

mp/pap/niezalezna.pl/twitter