Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co Pan sadzi o tym, że opozycja zamanifestuje w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego?

Marek Magierowski, kancelaria Prezydenta RP: W Polsce każdy ma prawo do manifestowania swoich poglądów, także na ulicy. Choć bez wątpienia wybór tej daty i próba skojarzenia stanu wojennego z obecnymi rządami Prawa i Sprawiedliwości jest co najmniej nie na miejscu.

Czy nie obraża to ludzi, którzy przeżyli stan wojenny i represje?

Proszę skierować to pytanie do osób, które przeżyły stan wojenny i były w tym czasie represjonowane.

Czy rząd lub prezydent RP będzie w jakikolwiek sposób interweniował?

Nawet jeśli doszłoby podczas takich manifestacji do naruszenia prawa, Prezydent nie ma narzędzi, które pozwalałyby mu na jakąkolwiek interwencję. To zadanie dla wymiaru sprawiedliwości.

Przepraszam za wyrażenie, ale nie da się inaczej tego nazwać. Jak długo będę trwał ten cyrk?

Proszę wybaczyć, ale nie bardzo rozumiem, co Pan ma na myśli.

Mam na myśli, jak długo, my obywatele będziemy musieli patrzeć na byłych ubeków, esbeków i tak dalej, walczących dziś o "demokrację". Wielu z nas zaczyna mieć obawy, że pewnego dnia dojdzie do jakiejś tragedii. Czy mamy się obawiać? Czy może te protesty w krótce się skończą? 

Temperatura sporu politycznego w Polsce jest zdecydowanie za wysoka i należy dążyć do uspokojenia nastrojów.

Bardzo dziękuję za rozmowę.