- Ostatnie lata pokazały, że między polityką prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska w kwestiach zasadniczych, takich jak traktat lizboński, przyjęcia euro czy prawo do życia, nie ma istotnych różnic. Odbywa się tylko walka medialna, w której poruszane są tematy poboczne. Chcę, by zasady znów stały się sensem polityki – mówi Marek Jurek w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Zdaniem kandydata na prezydenta "wyraźnie widać, jak ważna jest możliwość wykorzystania złotówki jako instrumentu prowadzenia polityki gospodarczej państwa, tymczasem obie główne siły polityczne w Polsce upierają się przy chęci wprowadzenia euro w Polsce". Także tematyka monetarna ma pojawić się w kampanii polityka.

Twierdzi, że jako prezydent będzie realizował samodzielną polską politykę praw człowieka. – Gdybym był na miejscu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, po złożeniu skandalicznych propozycji polskich sędziów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zwołałbym Radę Gabinetową i zapytał premiera, jaka jest polityka rządu w zakresie praw człowieka, czy chcemy realizować dziedzictwo Jana Pawła II czy politykę organizacji w rodzaju Kampania przeciw Homofobii. Przy okazji zapytałbym o nową ustawę antyrodzinną, która zakłada odbieranie dzieci rodzicom sprzeciwiającym się przypadkowym kontaktom seksualnym na dyskotece – mówi były marszałek Sejmu.

Przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej nie obawia się kohabitacji z premierem, który chce ograniczyć kompetencje prezydenta. - Kierowałem zróżnicowanymi ideowo ciałami kolegialnymi, takimi jak Prezydium Sejmu czy KRRiT i za każdym razem potrafiłem dobrze organizować współpracę z kolegami o innych poglądach. Prezydent musi mieć jasną koncepcję interesu publicznego, a jednocześnie odnosić się z szacunkiem do cudzych argumentów i mandatu społecznego. Wtedy współpraca z każdym jest możliwa. Ale pomysł redukcji uprawnień Prezydenta to po prostu pomysł na wzmocnienie władzy partyjnej oligarchii – tłumaczy Marek Jurek w rozmowie z portalem Fronda.pl.

 

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »