Dr hab. Ryszard Bugaj, ekonomista
Mam mieszane odczucia wobec tej kandydatury. Marek Belka jest przyzwoicie wykształcony, ma dobrą pozycję wśród biznesu. Śmieszne jest jednak mówienie, że jest spoza polityki. Był przecież szefem PZPR na ważnej uczelni, później należał do SLD i Partii Demokratycznej. Łączył zawsze działalność polityczną, biznesową i naukową. Trudno zapomnieć mu interwencję w sprawie prywatyzacji BIG Banku, który był spółką typowo nomenklaturową. Tej sprawy nigdy do końca nie wyjaśniono. Problemem jest dla mnie także sposób, w jaki opisuje się jego przygodę z SB. To na pewno nie było nic ważnego, jednak okazało się, że wyjazd na zagraniczne stypendium był dla niego ważniejszy, niż "atrament", którym się podpisywał.
Nie rozumiem, dlaczego Bronisław Komorowski nie skonsultował kandydatury choćby z Waldemarem Pawlakiem. Być może jest to jakaś gra w ramach wyborów prezydenckich. Niedobrze by było, gdyby to była gra skierowana do elektoratu postkomunistycznego, bo w kierunku elektoratu socjalnego nie jest skierowana na pewno.
Marek Belka nie jest jednak aż tak zaskakującym kandydatem Platformy Obywatelskiej. On też jest liberałem, którego nawet wolę od innych liberałów, ponieważ jest pragmatyczny. Ten pragmatyzm bardzo sobie cenię. O tym, że jest on liberałem, świadczy zarówno to, że Amerykanie zatrudnili go w Iraku, jak i to, że znalazł się w MFW.
Na razie jednak jego powołanie nie jest pewne. W NBP nie dzieją się jakieś straszne rzeczy i spokojnie można by poczekać na powołanie nowego prezesa jeszcze dwa miesiące. Nie jest wykluczone, że Bronisław Komorowski wcale nie zamierza wystawić tej kandydatury. Jeśli w końcu nie zostanie wystawiona, będzie to bardzo źle wyglądało za granicą.
Maciej Bitner, Instytut Misesa
Marek Belka wsławił się bardzo złym podatkiem, który ogranicza tempo przyrostu prywatnego kapitału, na czym tylko pozornie najbardziej cierpią najbogatsi Polacy. Tempo przyrostu oszczędności prywatnych jest bowiem kluczowe dla długookresowego wzrostu gospodarczego. Jeżeli (z powodów politycznych) była w czasie, gdy go wprowadzano, konieczność zrównoważenia budżetu, to trzeba było opodatkować konsumpcję, a nie oszczędności.
Ponadto jako szef Narodowego Banku Polskiego będzie raczej "gołębiem", jeśli chodzi o politykę monetarną. Jako Instytut Misesa jesteśmy za bardziej restrykcyjną polityką w tym zakresie; jeśli musi już być prowadzona, to stopy powinny być możliwie najmniej zaniżane.
To jest przede wszystkim kandydatura polityczna. Platforma Obywatelska ma problem z PSL, który wyraża niechęć do Leszka Balcerowicza i jego niechętnej wobec sztucznie zaniżonych stóp procentowych polityki monetarnej. PO musi więc znaleźć kandydata, który będzie odpowiadał SLD.
Choć Marek Belka nie jest jakoś szczególnie pozytywnie nastawiony do wolnego rynku, jest obyty na salonach, więc przynajmniej nas nie skompromituje podczas spotkań np. Komitetu Bazylejskiego. Ma też na pewno doświadczenie zarządcze.Z naszego punktu widzenia wolelibyśmy na tym stanowisku widzieć innego kandydata, o wiele lepsi zasiadają obecnie w Radzie Polityki Pieniężnej bądź się przez nią przewijali. Dobrymi kandydatami byliby Dariusz Filar, Dariusz Grabowski czy sam Leszek Balcerowicz.
Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha
Rząd Marka Belki otarł się o doskonałość. Był to bowiem rząd kompletnie nieznany obywatelom. Nie skupiał się na bombardowaniu ludzi poprzez media i taki powinien być rząd. Nie będę jednak oceniał jego rządu od strony merytorycznej.
To, jakim będzie prezesem NBP Marek Belka, zależy od uprawnień prezesa. Niezależnie od tego, kto jest prezesem NBP, nie powinno to mieć wpływu na działalność tej instytucji, która ma dbać o wartość naszej waluty. Przyszły prezes nie może być bezkrytycznym rzecznikiem wejścia Polski do strefy euro, nie patrzącym na stronę merytoryczną tego procesu, ale polityczną. Nie może bawić się w politykę i być pozbawionym szerszego spojrzenia.
Ważne jest, by był niezależny od rządzących. Niedawno prezesi banków komercyjnych w Europie zaapelowali do prezesów banków centralnych, by nie poddawali się naciskom polityków, co ma związek z obecną sytuacją w Grecji. Pan prof. Belka jest obecnie w dziwnej sytuacji, gdyż do tej pory to on jako polityk wywierał presję na bank centralny, oceniał jego działalność z politycznego punktu widzenia. Powinien mieć więc świadomość, że teraz na nim będzie wywierana presja. Musi pamiętać, że jako prezes NBP powinien strzec wartości polskiej waluty. Rząd zaś jest odpowiedzialny za prowadzoną przez siebie politykę i nie może tej odpowiedzialności przerzucać na NBP. Bank centralny nie może więc współpracować z rządem przy obniżaniu wartości naszej waluty.
not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

