Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: W ubiegłą sobotę odbył się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie nadzwyczajny Zjazd Sędziów Polskich. Miało być około 1 tys. sędziów, ale nie wiemy dokładnie, ilu wzięło udział, podobno mniej niż 300 sędziów co można byłoby ustalić na podstawie liczby głosujących, ale wciąż brak oficjalnego potwierdzenia. Czy zebrani tam sędziowie są reprezentantami całego środowiska sędziowskiego w Polsce?
Marcin Wolski: trzeba zastanowić się, co to w ogóle było? W działaniu ludzkim trzeba dopatrywać sie jakiejś celowości. Czy władza sądownicza postanowiła wymienić władzę wykonawczą i ustawodawczą naraz? Nie wiem. Jeśli nie mogła, to po co to zrobiła? W moim odczuciu był to żałosny pokaz gniewu, obrażania, zadufania, wręcz furii. Jest coś w takiego w języku polskim jak bezsilna złość i chyba tak to należy odebrać. Wszystko wskazuje na to, że zegar tyka sędziemu, prof. Rzeplińskiemu i jego odejście jest nieuchronne.
Fronda.pl: Czy nie mamy obecnie większych problemów, niż takie demonstracyjne ataki przeciwko nowej władzy, bo z uchwał wynika, że sędziowie obecni na kongresie są niezadowoleni z działań rządu?
Marcin Wolski: Europa ma dość kłopotów, żeby zajmować sie Polską a nawet jeżeli się zajmie, to biorąc pod uwagę sojusze wyszehradzkie ma za krótkie ręce, żeby nałożyć na Polskę sankcje, a to jest jedyna rzecz, której moglibyśmy się ewentualnie obawiać. Jest to więc wyłącznie pokaz frustracji, który jest niedobry, ponieważ dalej dzieli społeczeństwo polskie.
Poza frustracją dopatrują się w tym działaniu celowości - dlaczego? Dlatego, że - teoretycznie rzecz biorąc - nic z tego nie wynika poza dodawaniem sobie animuszu: ,,jesteśmy razem, stanowimy siłę'' itd. Otóż wydaje mi się , że to środowisko, lepiej nawet niż ogół obywateli zdaje sobie sprawę z ogromu patologii jaka je drąży. To jest tak, kiedy np. przestępca często wie lepiej od śledczego, a nawet zawsze wie lepiej, co przeskrobał. Otóż to środowisko wie, że jest do gruntownej wymiany, do gruntownej reformy, i że PiS musi to zrobić. Może do końca nie wie, jak PiS to zrobi i są to moim zdaniem kroki wybiegające, żeby - kiedy już do działań władzy dojdzie - wołać ,, a nie mówiłem'' i kreować się na męczenników. Sądzę, że to jest właśnie klucz do zrozumienia tej sytuacji.
Fronda.pl: Czego może się obawiać część środowiska sędziowskiego?
Marcin Wolski: Wiemy, że jest plan odesłania znacznej części sędziów na emeryturę, że prawdopodobnie jest plan reformy, która spowoduje, że obecni sędziowie funkcyjni stracą swoje posady. Może sute odprawy, które się w tej chwili należą sędziom TK zostaną podważone, więc tego się to środowisko niesłychanie boi, usiłuje się w pewien sposób zjednoczyć w obliczu zagrożenia, ale obawiam się, że efekt może być przeciwny, że środowisko to się podzieli. Ludzie, którzy nie są w nic uwikłani, którzy są poza układami a przeciwnie, cała lata nie mogli sie wybić, mogą po prostu postawić na nową władze - zwłaszcza ci młodzi, którzy są dalecy od stanowisk i synekur. I wbrew pozorom takie działania, na dłuższa metę, ułatwiają sytuację PiS-owi.
Wszyscy ich przeciwnicy się ujawniają, więc PiS ma jasna sprawę kogo awansować, kogo nie awansować, bo oni się w dość beztroski sposób ujawniają wychodząc z założenia, że w ,,masie'' nikt ich nie ruszy i jak słusznie pani zauważyła - nie jest to wcale taka masa, nie są to wszyscy sędziowie. Stąd gdybym miał jakoś nazywać wszystko to, co usłyszeliśmy, to określiłbym te działania jako ,,łabędzi śpiew''.
Fronda.pl: Ładnie Pan to nazwał, bo padały znacznie mniej łagodne określenia tych działań.
Marcin Wolski: Ja jestem człowiekiem łagodnym, przyjaznym i spolegliwym..
Fronda.pl: A co z rodami sędziowskimi, obarczonymi odium ,,starych'', niekoniecznie chlubnych czasów?
Nie chciałbym podchodzić do tego dogmatycznie, bo mogą być rody prawnicze jeszcze z czasów międzywojnia. Ja taką tradycję w mojej rodzinie przerwałem. Ojcu odebrali praktykę adwokacką, a ja się nie wybierałem na studia prawnicze, bo były to studia obarczone ,,zaubeczeniem''. Tu nie chodzi o problem klanowości w tych rodach, a raczej o resortowość. Nie mam nic przeciwko rodom, w których zawód prawnika, często znakomity, przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, jak u dobrych szewców. Trudno potępić en bloque kogoś, kogo dziadek był w Sielcach nad Oką lub pracował w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, ale ważne jest, jak ten człowiek zachowywał się przez całe swoje życie, ważne są jego wybory. Zawsze w takim momencie mówię: twórca pieśni ,,Gdy naród do boju wystąpił z orężem'', Gustaw Ehrenberg, był synem z nieprawego łoża cara Aleksandra.
Dziękuję za rozmowę.
