Zgodnie z sugestiami organizatorów demonstracje odbyły się w "kolorze krwi". Manifestanci byli ubrani na czerwono, albo mieli ze sobą czapki, balony, parasolki w tym kolorze. W samej stolicy Hiszpanii protestowało ok. 600 tys. osób. Na placu Puerta del Sol minutą ciszy uczczono "pamięć dzieci, które już się nie narodzą".
Dymisja minister ds. równouprawnienia Bibiany Aido i zniesienie ustawy dopuszczającej mordowanie nienarodzonych dzieci – to dwa główne postulaty uczestników demonstracji. Nowa ustawa pozwala m.in., by 16-latki usuwały ciążę bez informowania o tym rodziców. Wystarczy, jeśli przekonają, że informacja ta mogłaby doprowadzić do agresji lub nieporozumień w domu.
Po raz pierwszy w historii działań hiszpańskich obrońców życia antyaborcyjny marsz skupił, obok katolików, ewangelików a także muzułmanów. W akcję włączyły się też stowarzyszenia kulturalne i rolnicze związki zawodowe.
5 dni temu aborcyjną ustawę podpisał król Juan Carlos, który deklaruje się jako katolik. Ale deklaracje już wcześniej nie przeszkadzały mu w podpisywaniu ustaw sprzecznych z nauczaniem Kościoła, jak np. o legalizacji homo-związków. Katolicy namawiali swojego monarchę, by nie podpisywał dokumentu i powstrzymał zbrodnicze kroki rządowych polityków. Jednak bez efektu.
mm/Polskieradio.pl/Onet.pl/TVP/AP
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




