Legenda „Solidarności” Ewa Tomaszewska w koszulce „anty-chuligańskiej” powiedziała portalowi Fronda.pl: - „NSZZ „Solidarność” walczy dziś przede wszystkim o to, aby dialog społeczny zaczął funkcjonować, o płacę minimalną, aby traktowano ludzi serio, a nie jak przedmioty. Walczymy aby liczono się ze społeczeństwem, a nie tylko interesami wąskiej grupy. Jest wysoka inflacja i ludzie żyją w coraz trudniejszych warunkach. O tym trzeba rozmawiać poważnie, a nie tak, jak robi to rząd. Nie może być, że przychodzi na posiedzenie zespołu Komisji Trójstronnej pani minister i mówi, że ona już wszystko ustaliła i nic nie musi z nami negocjować. Na takie traktowanie nie będzie naszej zgody." Na pytanie, czy „Solidarność” jest w stanie przebudzić naród tak jak w 1980 r., Tomaszewska odpowiedziała - „To są zupełnie inne lata, inne warunki i ludzie inaczej reagują. Więc jest to wszystko trudne. Żeby dzisiaj tutaj być trzeba wziąć wolny dzień z pracy, a może nawet stracić jeden dzień zarobku. Jednak mam nadzieję, że uda się więcej Polaków zmobilizować, aby mocno tupnąć nogą. Coś musi otrzeźwić wreszcie decydentów. Dziś protestujemy pokojowo”.

 

Związkowiec z Zielonej Góry, oddalonej od Warszawy prawie 500 km, powiedział - „Mnie ciekawi ,jak media pokażą tą manifestację. Czy to będzie zmanipulowane, czy przebije się w głównych wiadomościach z naszym przekazem. W Polsce jest jednak cenzura. Od nas przyjechało 500 osób.”

 

Pojawił się również duży transparent Lechii Gdańsk. Na pytanie: dlaczego przyjechali do Warszawy, jeden z kibiców powiedział: - „Zawsze trzymaliśmy z „Solidarnością” i dlatego tu jesteśmy, nigdy nie było między nami jakiś nieporozumień. Rozumiemy się od jej powstania. Dzisiaj wspólnie protestujemy.”

 

Dla manifestujących zaśpiewał energicznie Paweł Kukiz, powiedział, że wierzy w „Solidarność”. Wspominał jak był przesłuchiwany z kolegami w latach 80. i nikt z nich nikogo nie wydał. Powiedział, również ze sceny, jakie wrażenie zrobił na nim film „Niemy krzyk”. Zadeklarował, że jest przeciw aborcji i za to otrzymał duże brawa.


Manifestanci udali się później pod Sejm.

 

 

Tekst/foto Jarosław Wróblewski


/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/

 

/