Pan będzie świętował dzień Niepodległości na Kolorowej Niepodległej, dlaczego?

 

- Uważam, że nie ma czegoś takiego jak kolorowa. Protestuję przeciwko takiemu określeniu. Wszyscy są kolorowi, nie ma ludzi bezbarwnych. Nie jestem ani z lewicy ani z prawicy. To w czym biorę udział jest powiązane z lewicą, ale ja politycznie nie mam związku z lewicą. Z prawej strony nie ma jednak stowarzyszenia, inicjatywy które by walczyło generalnie z nietolerancją.

 

Pan wybrał Polskę jako swój kraj.

 

- Tak. Pochodzę z Senegalu, żyję w Polsce 28 lat i wybrałem ten kraj świadomie. Studiowałem i tu zostałem. Jeżeli ktoś mówi, że jest dumny, że się tu urodził, to mnie to trochę śmieszy, bo w tym nie było żadnej jego zasługi. Zostało mu to dane i ja to szanuję. Ja wybrałem jednak to miejsce i jestem świadom tych korzeni.

 

Pan lubi polską kulturę, w jednej z reklam śpiewał pan nawet po polsku kolędę.

 

- Tak i będę dziś wieczorem w programie u Janka Pospieszalskiego, aby ludzie widzieli, że kultura jest ważna. Nie tylko krew. Świadomość wyboru miejsca do życia jest bardzo istotna. Jest ważną decyzją i to wymaga szacunku innych. Przecież ilu Polaków mieszka za granicą? Ja mam więcej szacunku do osoby, która uczciwie płaci w Polsce podatki niż do takiej, która tu mieszka i robi podatkowe zakręty.

 

Marsz Niepodległości to nie tylko marsz wszechpolaków, idzie w nim wielu innych...

 

- Wiem. Popiera go też Rafał Ziemkiewicz i Janek Pospieszalski, którego znam. Dziwię się, że nie ma w Polsce jednego marszu, że to święto jest tak podzielone. Nie jestem zwolennikiem jego blokad. To jest przecież święto wszystkich.

 

A jakby wszechpolacy zaprosili pana na ten marsz, poszedłby pan z nimi?

 

- Mmmmm... nie. Dlatego, że nie miałbym gwarancji, że nie byłoby okrzyków przeciwko mnie. Mi w ogóle nie podoba się określenie „marsz”. Bo ja nie jestem zwolennikiem marszów. Warszawa tyle złych marszów przeżyła w swojej historii, że nie wiem czy powinno się do tego wracać. Święto niepodległości, to nie ma być święto przeciwko komuś. Może Polacy o tym zapomnieli, jaki jest głęboki jego sens. To powinno być święto bez jakiejkolwiek przemocy, bez żadnej jej konotacji, bez blokady. To powinna być zabawa i radość. Dzień radości z wolności. Bez podziału na prawych Polaków i lewych. Zaproście obcokrajowców niech cieszą się razem z wami. To byłoby też dobre dla wizerunku Polski, kraju z taką ciekawą historią.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski