Biskup podkreślił, że to, co katolicy rozumieją przez małżeństwo, relacje seksualne i życie rodzinne nie jest już tym, co przez te wartości rozumie rząd i politycy. Te ostatnie struktury opowiedziały się bowiem po stronie rewolucji seksualnej, która „zerwała powiązania pomiędzy jednoczącym a prokreacyjnym aspektem aktu seksualnego”, które zawsze chronione były w małżeństwie.
„Wyrwany ze swojego naturalnego kontekstu miłości i odpowiedzialności małżeńskiej i sprowadzony wyłącznie do przyjemności bez odpowiedzialności stosunek seksualny może być obecnie doświadczany poza małżeństwem, a to z czasem prowadzi do powstanie nowych relacji międzyludzkich” - podkreślał biskup i dodawał, że na to wszystko nakłada się jeszcze „mentalność antykoncepcyjna”, przed którą proroczo przestrzegał Paweł VI.
Zmiana definicji małżeństwa przez władzę – podkreślał biskup – jest jakby żywcem wyjęte z Orwella, a także „radykalnie zmienia kontekst społeczny”, którym działać muszą chrześcijanie. Nowe prawodawstwo jest polem minowym, po którym będą musieli poruszać się obecnie chrześcijanie, i to niezależnie od tego, czy są rodzicami, nauczycielami czy duchownymi. - Nasz katolici system myślenia i wartości jest zdecydowanie odmienny od tego, co świecka kultura uznaje obecnie za normalne i akceptowalne – dodał.
Katolicy i Kościół – co także bardzo mocno przypomniał biskup – muszą zaoferować osobom cierpiącym z powodu skłonność do osób tej samej płci duszpasterską pomoc, która doprowadzić ich ma do życia w czystości i wewnętrznej wolności. - Dążenie do ideału czystości chrześcijańskiej jest zawsze wymagające – dodał biskup Egan.
TPT/LSN
