Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy, aby się zbawić wystarczy być dobrym człowiekiem, czy trzeba czegoś więcej?
O. Kamil Szadkowski – franciszkanin: Przyzwyczajeni jesteśmy do spokojnego przeżywania wiary w formie jaką sami skroimy do własnych potrzeb. To nasze wyobrażenia kreują nasze podejście do praktyki religijnej. Generalnie człowiek ma zakorzeniony minimalizm, zwłaszcza dotyczy to życia religijnego, duchowego. Oczywiście ogromne przebudzenie życia charyzmatycznego w Kościele powoduje, że ludzie coraz bardziej świadomie przeżywają swoją wiarę, są odpowiedzialni jako ludzie ochrzczeni za swoje i innych zbawienie. Jezus zapłacił najwyższą cenę za nasze zbawienie. Cenę swojego Życia, życie w całości oddane Ojcu Niebieskiemu – od narodzin do śmierci przyniosło wspaniały owoc – zbawienie.
Teraz każdy człowiek ma możliwość udziału w Królestwie Bożym. Są ludzie, którzy mówią, że nie wierzą, ale są dobrzy. Jeśli byli ochrzczeni to ich powołanie jako ochrzczonych, gdzieś się zatraciło w codziennym życiu. Jest wielu ludzi, którzy w ciągu wieków w dziejach ludzkości i nawet dziś nie mają możliwości usłyszenia o Chrystusie a pragną być dobrymi ludźmi. Dla nich to droga do zbawienia, bowiem w sercach mają wyryte boże prawo, określane mianem prawa naturalnego. Zgodnie ze swoim sumieniem podejmują decyzje wyboru pomiędzy dobrem a złem. Chrześcijanin nie powinien się dyspensować od czynienia dobra, modlitwy, uczestnictwa w życiu sakramentalnym, życiu sakramentami. Im więcej dostaliśmy, z tego będziemy rozliczeni. My lepiej znamy orędzie Miłości. Jesteśmy znakiem dla narodów. One mają nas patrzeć, jak żyjemy i się nawracać. Pragnąć poznać Chrystusa. Ktoś może powiedzieć, że tai dar mu jest wcale nie potrzebny jak może się zbawić będąc tylko dobrym człowiekiem. Owszem, ale w tym momencie odrzuca on ten dar i chce jakimś minimalizacją osiągnąć zbawienie, Królestwo Boże.
Nam chrześcijanom łatwo się pogubić. Chcemy łatwiejszej drogi, czy to przez życie, czy to aby osiągnąć życie wieczne. Święta siostra Faustyna Kowalska przypomina nam, iż nie tędy droga. Łatwa droga prowadzi ku przepaściom i tego życia i życia wiecznego. I tak świat uczy wybierać szczęście w stanie upojenia alkoholowego, narkotycznego. Ten człowiek tak naprawdę przeżywa jakiś dramat niezrozumienia, odrzucenia i stara się zagłuszyć go używkami, które nie oszukujmy się, degradują jego życie osobiste, fizyczne, psychiczne, duchowe. Trwanie przy Chrystusie to nieustanna, ciężka walka duchowa. Walka o swoje i innych zbawienie. Jezus mówi w Ewangelii, że trzeba nam przejść przez ciasną bramę, przez życie pełne wymagań, zmagań. Dobro zawsze wraca. Powinniśmy się kierować nie tylko dobrem a miłością.
Ewangelia ukazuje nam tę miłość i to, jak ona trudno się przebija w świecie nienawiści, złości, prywatnych interesów z Bogiem i ludźmi, świecie zniewolonym, zniszczonym, pochorowanym, nierozumianym. Chrześcijanin ma szczególne zadania w świecie i trudne zadania. Uczniowie patrząc na Jezusa zadali mu pytanie: Panie, któż może się zbawić? On im odparł: U ludzi to nie możliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe. Trzeba mieć nadzieję jaką żywiła błogosławiona Julianna z Norwich: Wszystko będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze.
