W czwartek w nocy pod siedzibą PiS w Zduńskiej Woli młodzi ludzie ustawili półtorametrowy krzyż. Nazwali go "małym krzyżem smoleńskim" a samych siebie "obrońcami krzyża". Był to zorganizowany happening, przez który młodzi ludzie chcieli pokazać swój stosunek wobec tego, co dzieje się wokół krzyża w Warszawie.

Do krzyża przyczepiona jest kartka z napisem: "5 sierpnia 2010 roku został ustawiony w tym miejscu krzyż upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. Niech ten krzyż stanie się dla mieszkańców Zduńskiej Woli miejscem zadumy, gdzie będą mogli połączyć się w cierpieniu z rodzinami: Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i małżonki Marii, posłów PiS oraz innych ofiar, a także z innymi Polakami, dla których ta tragedia stała się olbrzymim ciosem. Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o czuwanie przy krzyżu. Nie możemy pozwolić, by krzyż został usunięty!".

Organizatorzy tłumaczą, że ustawili krzyż pod siedzibą PiS, ponieważ to właśnie ta partia ich zdaniem rozpętała wojnę o krzyż.

- Zdajemy sobie sprawę, że wykorzystywanie do happeningu symbolu ważnego dla Polaków jest bardzo kontrowersyjne i może mało etyczne, ale w ten sposób chcieliśmy pokazać, że nie podoba się nam to, co dzieje się wokół krzyża w Warszawie – mówi Michał, jeden z organizatorów.

eMBe/Ezdunska.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »