W artykule czytamy, że Urząd Statystyczny w Wiesbaden opublikował dane, z których wynika, że Niemcy plasują się na ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o procentowy udział dzieci i młodzieży w ogólnej liczbie mieszkańców. Dziesięć lat temu niemieckich dzieci było o ponad dwa miliony więcej niż obecnie. Ich procentowy udział w ogólnej liczbie mieszkańców wynosił w 2000 roku 18,8 procent.
Jak wynika z najnowszych danych statystycznych za 2010 rok, w Niemczech żyje 13,1 miliona dzieci (poniżej 18. roku życia). Jest to relatywnie najmniejsza liczba w całej Europie. Wśród 81 mln mieszkańców RFN tylko 16,5 proc. to dzieci i młodzież poniżej 18 lat. Dla porównania w Turcji jest to 31,2 proc., Islandii - 25,4 proc., Irlandii - 25,1 proc., Norwegii - 22,8 proc., Francji - 22,1 proc., w Danii - 22 proc., w Rosji - ponad 18 procent.
Szef Urzędu Statystycznego Roderich Egeler podczas prezentacji danych przyznał, że brak dzieci w Niemczech jest zjawiskiem bardzo niepokojącym. - Niestety, jesteśmy najbiedniejszym, jeśli chodzi o dzieci, krajem Europy - skonstatował Egeler.
Najgorsza sytuacja jest w landach wschodnich. O ile w tzw. starych landach w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba dzieci zmalała o 10 proc., o tyle w landach wschodnich - aż o 30 procent.
Jeszcze pięć lat temu w Niemczech połowę ludności stanowili ludzie poniżej 42. roku życia. W roku 2025 dominować będą ludzie, którzy przekroczyli 47 lat. W landach wschodnich ponad połowa mieszkańców będzie miała więcej niż 53 lata. W całym kraju do 2025 roku liczba ludzi w wieku 80 lat i starszych zwiększy się o 70 proc., co stanowić będzie 9 proc. całej populacji. We wschodnich landach może przekroczyć nawet 15 procent. U naszych zachodnich sąsiadów od dziesięcioleci odnotowuje się ujemny przyrost naturalny.
JW, Naszdziennik.pl

