Córka tragicznie zmarłego polityka PiS potwierdza, że rodziny ofiar katastrofy z 10 kwietnia pozostają ze sobą w kontakcie i chcą wspólnie brać udział w działaniach, które mają doprowadzić do wyjaśnienia okoliczności rozbicia się prezydenckiego samolotu. - Chodzi o bezpośredni dostęp do informacji, które mają prokuratorzy - wyjaśnia portalowi Fronda.pl Małgorzata Wassermann.

Dlaczego zdecydowała się na ten krok? - Osobiście jestem bardzo zaniepokojona dezinformacją jaka powstała wobec katastrofy. Podobne sygnały dostaję od innych rodzin ofiar - przyznaje w rozmowie z nami. - Rodziny mają w dokumentach wpisaną inną godzinę śmierci. W dokumencie taty, rosyjscy eksperci jako godzinę zgonu napisali 10:56 (8:56 czasu polskiego). Ale wiem, że niektóre osoby mają np. 10:50 - mówi Małgorzata Wassermann. Jej słowa potwierdzają ustalenia "Rzeczpospolitej", która dotarła do protokołów oględzin trzech ofiar katastrofy i przesłuchań ich bliskich.

Domaganie się statusu pokrzywdzonej wcale nie wyklucza tego, co już wiadomo, że rodziny ofiar ustanowią swojego oficjalnego pełnomocnika. Jak dowiedział się portal Fronda.pl takie rozmowy już są prowadzone. - Mamy do tego pełne prawo. Tak jest przy każdym śledztwie i zwyczajnie z tego uprawnienia korzystamy - wyjaśnia Małgorzata Wassermann, z zawodu prawnik.

Mariusz Majewski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »