"Nie jestem wściekła na prof. Rońdę. Jego wypowiedź była niezręczna. Ale on nie skłamał, on zastosował fortel, bo z nim pogrywano." "Na pewno jego wypowiedź była niezręczna. Ale w przypadku tej komisji mamy do czynienia z ludźmi, którzy mają dużą klasą i honor. Jeżeli popełnili błąd, składają rezygnację."
Wassermann wypowiedziała się też na temat obecności nitrogliceryny we wraku tupolewa: "Nitrogliceryna może być składnikiem kosmetyków, więc to oczywiście niczego nie przesądza. Oni po prostu mówili o tym, jakie badania należy zrobić. Na pewnym etapie złożę stosowne wnioski do prokuratury" - zapowiedziała.
Córka Zbigniewa Wassermana broniła też hipotezy o złamaniu brzozy w Smoleńsku przed katastrofą: "Profesor zakupił zdjęcia satelitarne, zapłacił kilkaset dolarów i je przeanalizował. Nikt do tej pory tego nie zrobił."
Skrytykowała też Donalda Tuska: "Jeżeli pan byłby premierem i zapowiedział, że odwoła się do instytucji międzynarodowych, jeżeli nasz raport będzie różnił się od raportu pani Anodiny, a ostatecznie tego nie zrobił, to czy tak zachowuje się człowiek honoru?"
ToR/wyborcza.pl
