Mamy zasadniczy problem przy ocenie decyzji Kongregacji ds. Biskupów, ponieważ nie znamy treści dokumentu, który cofa poprzedni dekret. Powinno być tak,że jeśli się coś cofa, to znaczy, że coś musiało się zmienić w stanie faktycznym. Chciałbym więc wiedzieć, co się w międzyczasie stało i czego dowiedziała się kuria rzymska, co spowodowało, że kary nałożone na abp. Paetza zostały cofnięte.
Paradoks polega na tym, że także proces odwołania go z funkcji arcybiskupa też był dwuznaczny. Poza dziennikarzami nikt, a zwłaszcza żaden z hierarchów kościelnych, nie powiedział, że abp Paetz zrobił coś haniebnego. Został więc ukarany za rzeczy nie sformułowane przez kurię. Wierni i księża powinni się więc dowiedzieć, jak wyglądała korespondencja między kurią rzymską a poznańską i oczywiście także nuncjaturą, która w tej wymianie uczestniczyła. Wariantem optymistycznym jest ujawnienie kulis decyzji zarówno o odwołaniu abp. Paetza i nałożeniu na niego kar kościelnych, jak i ich cofnięciu.
Wariant pesymistyczny polega na tym, że karty nie zostaną jednak wyłożone na stół. Nikt nie dowie się, dlaczego Watykan umożliwia obecnie abp. Paetzowi posługę biskupią. Toczą się dalej zakulisowe gry i nikt nie może wyrobić sobie zdania na ten temat. I tak, jak przy odwołaniu hierarchy, będziemy mieli dwa obozy – pierwszy, mówiący, że arcybiskup popełnił czyny niegodne, za które został ukarany i teraz z niewyjaśnionych przyczyn kara została cofnięta. I drudzy, którzy będą mówić, że nic się nie stało, a cała sprawa była jedynie medialną nagonką na człowieka Kościoła.
W kontekście skandali seksualnych, z którymi boryka się Kościół w Europie, wygląda to fatalnie. Szczególnie w odniesieniu do tego, co Papież mówił o tej sprawie kończąc rok kapłański. Wygląda to tak, że z jednej strony Benedykt XVI potępia niegodne czyny kapłanów, a z drugiej w Polsce do łask wraca arcybiskup, który wykorzystywał swoją władzę i pozycję w celu seksualnego wykorzystywania kleryków
Nie wiem, który wariant jest bardziej możliwy – optymistyczny, czy pesymistyczny. Trudno powiedzieć, na ile postawa Papieża jest poparta przez ludzi, którzy go otaczają. Gdy w marcu rozmawiałem z watykanistą, Luigim Acattolim z „Corriere della Sera”, stwierdził on, że problem w Watykanie polega na tym, że w samej kurii Benedykt XVI nie może zebrać ludzi, którzy mieliby tę samą wizję Kościoła, co on. W sprawie arcybiskupa Paetza nikt nie stanął na wysokości zadania.
not. sks
Jarosław Makowski - publicysta, szef Instytutu Obywatelskiego
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

