Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) przekazał polskiej stronie raport końcowy ws. katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 polskich obywateli, w tym prezydent Lech Kaczyński.
- Zgodnie z punktem 6 podpunktem 4 załącznika 13 do konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, na podstawie zapisów którego decyzją rządów Federacji Rosyjskiej i Rzeczpospolitej Polskiej prowadzono śledztwo, przewodniczący komisji technicznej skierował raport końcowy do pełnomocnego przedstawiciela Rzeczpospolitej Polskiej za pośrednictwem ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Federacji Rosyjskiej – informuje MAK.
Jerzy Miller - przewodniczący polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej - został poinformowany przez stronę rosyjską o zakończeniu prac nad raportem końcowym MAK. Ministra poinformowano też, że dokument zostanie dostarczony stronie polskiej.
Nie wiadomo, czy raport MAK uwzględni uwagi Polski. Wszystkie nasze zastrzeżenia dotyczyły kwestii związanych z działaniem i oceną działania rosyjskich kontrolerów lotu - mówił wcześniej akredytowany przy MAK Edmund Klich. Jego zdaniem w raporcie powinna znaleźć się pełna analiza, ocena działania kontrolerów, ich rozmów zewnętrznych i tego, jaki miały one wpływ na ich ostateczną decyzję, czyli na zgodę na wykonanie przez polski samolot próbnego podejścia do lądowania.
Jak mówił kilka tygodni temu Donald Tusk, raport MAK w wersji zaproponowanej pierwotnie przez Rosjan był "bezdyskusyjnie nie do przyjęcia". Nie wiadomo jednak, czy strona rosyjska w jakikolwiek sposób zmieniła główne tezy dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. MAK od początku forsuje tezę, że główną przyczyną katastrofy w Smoleńsku był błąd pilotów oraz zła pogoda.
Zgodę na oddanie Rosji całości śledztwa ws. masakry w Rosji wydał polski premier Donald Tusk. Jak przyznawał później, Polska nie chciała wysuwać żądań związanych z przejęciem śledztwa, żeby nie wywierać wrażenia, że podejrzewa o coś stronę rosyjską.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

