Tygodnik „Wprost” poinformował w sobotę, że według jednego z polityków PJN, istnieje możliwość startu działaczy ugrupowania w wyborach parlamentarnych z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Paweł Poncyljusz zaznaczył, że informację traktuje jako plotkę. Niemniej przyznał, że spotkał się z takim pomysłem. Informacji zaprzeczyli również Elżbieta Jakubiak i Jarosław Kalinowski. Tymczasem jeden z liderów PJN, który chciał zachować anonimowość, pokusił się nawet o konkretne prognozy. „Taki układ byłby korzystny także dla Platformy, bo, jeśli osiągniemy dobry wynik, do Donald Tusk nie będzie musiał robić koalicji z SLD” – powiedział w rozmowie z tygodnikiem.

„Korzystny także dla Platformy”… Czyli oprócz działaczy PJN, PSL, uradowani będą również „platformersi”? Polska Jest Najważniejsza jest lansowana jako alternatywna oferta polityczna, tymczasem wedle słów jednego z polityków partii, ugrupowanie pracuje ku zadowoleniu swojemu i partii rządzących.

Oczywiście nie można uznać za miarodajną, opinię jednego (w dodatku anonimowego) współpracownika Kluzik-Rostkowskiej. Ale warto przyjrzeć się poczynaniom polityków PJN. I tu prym wiedzie niezawodny, jak zwykle, Michał Kamiński. Były spin doctor PiS-u według nieoficjalnych informacji, ma nawet pokierować kampanią ugrupowania. Już mieliśmy do czynienia z głośnym preludium, w którym Kamiński postanowił wziąć się za bicie w piersi. Tyle, że nie swoje, a… Jarosława Kaczyńskiego.

Michał Kamiński nie zawahał się nawet zarzucić prezesowi PiS-u braku reakcji na obrażanie śp. Lecha Kaczyńskiego przez Kazimierza Świtonia. „Jestem oburzony, że Jarosław Kaczyński nie zareagował na te słowa, a nie zareagował pewnie ze strachu, ponieważ parlamentarzyści, którzy tych słów słuchali są szefowi PiS potrzebni, bo są związani z Radiem Maryja” - mówił Kamiński.

Sprawa dotyczyła zjazdu Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ), podczas którego powszechnie ignorowany działacz społeczny powiedział „zginął prezydent, który podpisał Traktat Lizboński, odbierający suwerenność ojczyźnie, opatrzność boża czuwa nad Polską i srogo karzą każdego, kto chce niszczyć nasz katolicki naród”. Po słowach Świtonia (na którego opinie większość osób reaguje machnięciem ręką) senator Ryszard Bender (PiS), według relacji rzecznika partii Adama Hofmana, opuścił miejsce posiedzenia USOPAŁ-u, natomiast pozostałych polityków PiS-u nie było nawet na sali. Sam Kaczyński wysłał nawet do nich list z prośbą o wyjaśnienie.

Nie przeszkodziło to jednak Michałowi Kamińskiemu powiedzieć, że „Jarosław Kaczyński jest w stanie relatywizować nawet obrażanie własnego brata”. Oczywiście można potraktować wypowiedź wieloletniego polityka PiS-u jako niefortunne sformułowanie człowieka, któremu zależy na dobrym imieniu zmarłego Prezydenta. Niepokoi jednak fakt, że ten sam Michał Kamiński kilka dni wcześniej, na posiedzeniu ugrupowania Polska Jest Najważniejsza, zaproponował, by PJN „mocniej rozliczyło prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego”. Czy wypominanie Kaczyńskiemu braku troski o pamięć zmarłego brata, jest elementem tego „rozliczania”? Czy poruszanie tej kwestii jest zasadne, szczególnie teraz, kiedy zbliżamy się do I rocznicy katastrofy smoleńskiej? O to należałoby zapytać samego działacza PJN…

Stefan Sękowski nazwał niedawno partię Kluzik-Rostkowskiej „cover-bandem”, czyli posługując się muzyczną nomenklaturą, ugrupowaniem odgrzewającym stare kawałki. Nie trzeba było długo czekać na kolejne potwierdzenie słów Stefana. Pod koniec marca zostało zaprezentowane oficjalne logo PJN na którym możemy zobaczyć… orła. Jak wiadomo, orzeł figuruje również na emblematach Prawa i Sprawiedliwości. Czy zatem odgrzewanie starych kotletów przez Kluzik-Rostkowską ma dotyczyć również tak błahych spraw jak partyjne logo? „Zrobimy wszystko, by ten symbol kojarzył się Polakom z nowoczesną gospodarką, obniżeniem podatków, obniżeniem kosztów pracy, z dobrym, wygodnym życiem polskich przedsiębiorców” – mówiła na konferencji prasowej szefowa ugrupowania.

Miejmy nadzieję, że o wspomnianych hasłach politycy PJN będą pamiętać. Gorzej jeśli zapomną o nich, jak o hasłach do własnej strony internetowej. Portal internetowy może przetrwać paraliż, ale Polska? A przecież to Ona, a nie Platforma Obywatelska jest najważniejsza… Nieprawdaż?

Aleksander Majewski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »