„Monitoring incydentów na tle rasistowskim i ksenofobicznym oraz przestępstw popełnionych przez neofaszystów i skrajną prawicę – Brunatna Księga – prowadzony jest przez redakcję antyfaszystowskiego magazynu NIGDY WIĘCEJ oraz Centrum Monitorowania Rasizmu w Europie Wschodniej we współpracy z Fundacją Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość (Stiftung, Erinnerung, Verantwortung und Zukunft) w ramach projektu Monitoring Hate Crimes in Poland.” – tak piszą o swoich działaniach twórcy raportu. Pięknie i górnolotnie. Niestety w praktyce działania Stowarzyszenia „Nigdy Więcej” od lat cechuje kłująca w oczy niekompetencja. W wydawnictwach organizacji często mamy do czynienia z krzywdzącym misz-maszem, gdzie np. obrońcy życia czy organizacje patriotyczne są wymieszane z neonazistowskim błotem.
Podobnie było i w ostatniej „Brunatnej Księdze”. Jej autor, Marcin Kornak w kalendarium na 128 str. (Grudzień 2010) umieścił następującą notkę: WARSZAWA. 4 grudnia w skrajnie prawicowym tygodniku „Najwyższy Czas!” ukazał się wywiad Natalii Dueholm z Mariuszem Dzierżawskim z Fundacji „PRO – Prawo do Życia”, w którym znalazło się stwierdzenie, że „bojówki Owsiaka ukradły wystawę, co było przez media wielokrotnie relacjonowane”. Wypowiedź ta odnosiła się do wydarzeń z Przystanku Woodstock w Kostrzynie (w 2010 roku) – przed wejściem na teren Festiwalu przedstawiciele Fundacji „PRO” prezentowali antyaborcyjną wystawę „Wybierz Życie”, która zdaniem jej organizatorów została zniszczona przez członków Pokojowego Patrolu, pilnujących bezpieczeństwa i porządku podczas imprezy. Ekspozycja zawierała drastyczne fotografie usuniętych w wyniku aborcji ludzkich płodów zestawione między innymi ze zdjęciami ofiar wojennych. 15 grudnia prawnik Jerzego Owsiaka i Fundacji „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” zażądał zamieszczenia przez tygodnik sprostowania nieprawdziwych informacji naruszających ich dobre imię. Dzierżawski był od 1996 roku przewodniczącym skrajnie prawicowej partii Stronnictwo Polityki Realnej.
Czy sformułowanie „bojówki Owsiaka” jest przejawem „ksenofobii” i „rasizmu” przeciwko którym rzekomo jest wymierzone działanie Stowarzyszenia „Nigdy Więcej”? Czemu właściwie mają służyć nagminnie powtarzane określenia „skrajna prawica” (użyte, jak na ironię, wobec środowisk konserwatywno-liberalnych)? Podobne pytania można mnożyć…
Jednak to nie sam fakt postawienia organizacji pro-life w jednym szeregu z neofaszystowską hołotą, ale fragment z 52 str. „Brunatnej Księgi” wprawił mnie w osłupienie: MEDYKA. 7 sierpnia MSWiA nie zgodziło się, aby uczestnicy rajdu śladami Stepana Bandery, jednego z przywódców skrajnie prawicowej, przedwojennej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, przekroczyli granicę ukraińsko-polską. Ministerstwo twierdziło, że chcieli oni tylko wyłudzić wizy i zadeklarowali inny od faktycznego cel wizyty w Polsce. Ukraińcy jadący w rajdzie zjawili się rano na przejściu granicznym w Medyce i przez kilka godzin czekali na odprawę. W tym czasie po polskiej stronie protestowała przeciwko nim grupa kilkunastu członków Młodzieży Wszechpolskiej, Prawicy Rzeczpospolitej i Stowarzyszenia Orląt Przemyskich, wyposażonych w nacjonalistyczne i antyukraińskie plakaty i transparenty wymierzone m.in. w Związek Ukraińców w Polsce.
Czy protest przeciwko próbom promowania ukraińskiego neofaszyzmu, jest przejawem ksenofobii i antyukraińskich uprzedzeń Polaków? Można byłoby to uznać za ponury żart, gdyby nie fakt, że informacja o naszej rzekomej niechęci do wschodnich sąsiadów „poszła w eter”. Np. na jednym z anglojęzycznych portali pojawiła się informacja, że autorzy „Brunatnej Księgi” (określanej mianem „raportu o rasizmie w Polsce”), zwracają uwagę na „przypadki zachowań anty-niemieckich i anty-ukraińskich”.
Marcin Kornak zastrzegł we wstępie, że publikacja nie ma charakteru naukowo – prawniczego, ale powstała „przy zastosowaniu metod dziennikarskich i narzędzi publicystycznych”. Ale czy zastosowanie tych środków wyłącza zwykłą rzetelność? Chyba, że dla Kornaka i spółki rzetelnością nie jest zbadanie problemu, ale udowodnienie na siłę, że w Polsce mamy do czynienia z odradzającym się faszyzmem. Cui bono?
Aleksander Majewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

