Magdalena Ogórek to postać tragiczna. W konsekwencji po wyborach na prezydenta Polski, świat o niej zapomni. Ale na razie jest kandydatką lewicy na prezydenta dlatego należy wsłuchać się w to, co ma ta Pani do powiedzenia.
Na zwołanej konferencji prasowej, pani Ogórek przedstawiła swój plan dla Polski: "Wiem jak ważny jest rozdział Kościół od państwa. Będę bronić wierzących i niewierzących" - zaczęła autorka kompromitującej książki pt. "Polscy templariusze - mity i rzeczywistość". Jak zostanie prezydentem chce: "prawo musi być proste, dla obywatela, a nie dla palestry. Należy prawo napisać od nowa. Te paragrafy, które są transparentne należy skopiować. Jeśli obywatel nie jest w stanie zrozumieć prawa, to znaczy, że jest ono źle napisane". I dalej: "To katastrofa konstytucji, państwa, jeśli nasze prawa są kompletnie niejasne, pisane na kolanie, bez przemyślenia i wbrew społeczeństwu, zależą od interpetacji i pojętności urzędnika". Prawo to dla pani Ogórek priorytet: "Chcę powołać przy prezydencie komisję kodyfikacyjną, by móc napisać prawo od nowa. Postawię przed komisją jasno określone zadania. Prawo ma być proste, jednoznaczne, konieczne i musi służyć obywatelowi".
Jedna rzecz jest godna pochwały: Pani Ogórek chciałaby powołać Gwardie Narodową: "Można to szybko zrealizować, szkoląc i dołączając do obrony kluby strzeleckie i myśliwskie". Było jeszcze o obniżce podatków - to na pewno nie lewicowy program!.
Trzeba przyznać mało miejsca Pani Ogórek poświęciła kwestiom antyklerykalnym. Czyżby SLD za przykładem śp. Józefa Oleksego atak na kościół katolicki wyrzuciło z kampanii prezydenckiej?
mm/Onet.pl
