– To jest wynik ciężkiej pracy, która trwa przynajmniej od czterech, pięciu miesięcy rządu pani Beaty Szydło – mówił w programie „Minęła 20” szef MON Antoni Macierewicz, komentując decyzję USA o rozmieszczeniu w lutym 2017 r. w Europie Wschodniej brygady pancernej w ramach rotacji wojsk w tym regionie. – To wynik obiektywnej sytuacji, o której mówiliśmy wielokrotnie, co do której alarmowaliśmy naszych sojuszników z NATO, w tym USA, co do zagrożeń płynących z agresywnych działań Federacji Rosyjskiej. Stąd witamy to jako krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i innych krajów flanki wschodniej – podkreślił gość TVP Info.
– To nie jest gest dyplomatyczny, to decyzja zmieniająca sytuację geopolityczną Polski innych krajów flanki wschodniej wewnątrz NATO. Do tej pory byliśmy krajami, co do których Rosja uważała, że ma prawo weta jeśli chodzi o rozlokowanie wojsk NATO na naszym terytorium. Nieważne było nasze stanowisko, stanowisko innych krajów. Ważne było weto rosyjskie. Dzisiaj to weto rosyjskie, w dużej mierze przez polską dyplomację, zostało przełamane – mówi Macierewicz.
Pytany o to gdzie zostaną rozlokowane siły NATO, uchylił się od odpowiedzi. – Nie będę przedstawiał wszystkich planów. Opinia publiczna zostanie w tej sprawie poinformowana w odpowiednim momencie, ale nie na tak wczesnym etapie – mówił. Dodał, że prace głównego sztabu zostały zakończone w grudniu ubiegłego roku i przekazane sojusznikom.
Ośrodek analityczny Stratfor ocenił w środę, że USA będą kontynuować priorytetowe traktowanie Polski jako swojego głównego sojusznika, bo nasz kraj może stanowić główną przeciwwagą w Europie dla Rosji. Szef MON pytany, co może oznaczać tego typu deklaracja, powiedział, że ma wrażenie, że „oddaje ona wierniej sposób postrzegania geopolityki europejskiej przez analityków amerykańskich”.
– Mówi ona o Warszawie, o Polsce jako tym kraju, który jako jedyny jest w stanie zorganizować przeciwwagę dla polityki rosyjskiej – stwierdził.
Dodał, że krytyka ze strony opozycji, która oskarża, że pogarszają się stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi, to efekt ulegania przez niektórych polityków nieroztropnym pseudoanalizom dziennikarskim. – To daleko idąca utrata kontaktu z rzeczywistością polityczną – powiedział.
bjad/TVP INFO
