Czy coś nowego dzieje się w sprawie telefonu śp. Lecha Kaczyńskiego, którego jak wiadomo dwukrotnie użyto już po katastrofie w Smoleńsku?
Pewnie dziennikarze „Naszego Dziennika” coś wiedzą nowego na temat skoro o tym napisali, ja niestety ich wiedzą nie dysponuję i jestem bardzo złej myśli co do przyszłości tej sprawy. A jest ona kluczowa i może nam otworzyć dostęp do informacji na temat działań rosyjskich nie tylko po katastrofie, ale i w trakcie katastrofy. To wszystko wlecze się już trzeci rok, a przez długi czas było przecież chowane pod sukno. Tak należy określić pierwszą decyzję, która polegała na umorzeniu tej sprawy. Dopiero dzięki ujawnieniu w mediach całej kwestii została ona wznowiona, ale znowu wlecze się ponad dwa lata. Zatem nie ma powodów do optymizmu. W ogóle w ostatnim czasie widać bardzo wyraźnie, że problem śledztwa smoleńskiego jest uzależniony od decyzji politycznych. W zależności od sytuacji politycznej, albo jakieś sprawy są ujawniane i ruszają, albo są po prostu utajniane. To wszystko są obserwacje bardzo pesymistycznie mówiące o polskim wymiarze sprawiedliwości. Ostatnie wydarzenia, w których używa się pałkarskich argumentów przeciwko nauce w istocie oznaczają w ogóle zablokowanie rozwiązywania dramatu smoleńskiego.
Czy w ogóle wiemy coś na temat dwukrotnego wykorzystania tego telefonu prezydenta?
Wiemy tylko tyle ile wynika z badania systemu elektronicznego tego telefonu. Żadnych informacji ze strony rosyjskiej, które byłyby tutaj kluczowe nie ma.
Not. ToR
