- Premier Tusk był po prostu bezsilny wobec dramatyzmu oskarżenia przez fakty, przez rzeczywistość. Pokazał to publicznie. Takim dobitnym świadectwem tej absolutnej bezsilności, nie tylko pana Tuska, ale także wszystkich, którzy będąc odpowiedzialni za tragedię smoleńską, bez względu w jakim wymiarze, była próba stworzenia nowej porcji kłamstwa smoleńskiego.

 

Dobitnym tego przykładem, było to, że oni nie potrafili sformułować ani jednego prawdziwego zdania i musieli sięgnąć do najgorszej potwarzy i oskarżeń wobec rodzin.

 

Przecież wczoraj sformułowano dwa straszliwe oskarżenia, które mają być budowanym nowym fundamentem, że winien tragedii jest prezydent Kaczyński (to teza pana Tuska) i rodziny, które były „gospodarzami” w Moskwie i decydowały o tym co się tam działo; kiedy identyfikowano ciała, kiedy decydowano o pochówku, oględzinach i identyfikacji (to teza pani marszałek Kopacz, sformułowana na konferencji prasowej po debacie w Sejmie). Uznano, że to rodziny winne są wszystkich fałszów i błędów identyfikacyjnych.

 

Muszę powiedzieć, że gdy tego słuchałem miałem wrażenie, że choć jest to tak straszliwe, znów odegra podobną rolę jak dwa lata temu założycielski mit kłamstwa smoleńskiego. Jednak gdy porozmawiałem o tym, z ludźmi którzy wysłuchiwali tego steku kłamstw, zobaczyłem, że ono się odbija już bez żadnego skutku, bez tego zamierzonego przez aparat władzy efektu.

 

Ta wczorajsza brutalna próba rządowej argumentacji odbija się przecież od faktów. Ona już nic tutaj nie zmieni. Nic nie zmieni porozumienia pana Tuska z panem Putinem, które doprowadziło do tego, że rozdzielono wizyty do Katynia. Nie odwróci też ich rozmów w Sopocie i późniejszej „równoległej gry” jak to nazwał w swoich zeznaniach pan Arabski. Nie zmieni tego, że nie było żadnej ochrony dla prezydenta, którą pozostawiono w rękach funkcjonariuszy KGB, że nie było tam BOR i nie sprawdzono nawet wcześniej lotniska.

 

Nic nie zmieni tego, że prokuratorzy nie zrobili sekcji zwłok mając zgodę na to, aby w niej uczestniczyć. Nie raczyli w niej uczestniczyć, ale i nie pozwolili na sekcje w Polsce i ukrywali prawdę. Po dzień dzisiejszy cały aparat premiera Tuska i wymiar sprawiedliwości nastawiony jest na fałsz. On pokazuje niebywałe kłamstwo pana Gowina, który jest współwinny tym razem, nie dlatego, że nie jest niekompetentnym ministrem sprawiedliwości tylko chciał i udawał, że ustawa o cmentarzach jest stosowalna w sytuacji gdy decyduje kodeks postępowania karnego. Przecież to jest elementarz, który zna każdy prawnik. To kłamstwo jest analogiczne do pozostałych.

 

Wszyscy występujący ze strony „winnej” próbowali tą winę za cierpienie Anny Walentynowicz i jej rodziny i osób, których to dotknęło zrzucić właśnie na nich. To na szczęście od Polaków się odbiło – podsumowuje Macierewicz.

 

Not. Jarosław Wróblewski