Minister Antoni Macierewicz był dziś gościem telewizji TVP Info. Mówił w niej wiele o katastrofie smoleńskiej, nawiązując między innymi do swoich słów z toruńskiej konferencji, gdzie stwierdził, że Polska 10 kwietnia 2010 roku stała się ofiarą ataku terrorystycznego.
"Jeśli przyjrzymy się przebiegowi wydarzeń, fałszowaniu diagnoz śmierci poszczególnych osób, temu co robiono na miejscu zdarzenia, jak cięto wrak i przesuwano części, fałszując dokumentację z tym związaną... Jak spojrzymy na niebywały i niezrozumiały opór, aby oddać Polsce to, co jej się należy. Na opór przed postawieniem zarzutów kontrolerom, na niebywałą kampanię nienawiści przeciw polskim pilotom. To rzeczywiście są tam wszystkie cechy działań negatywnych" - powiedział Antoni Macierewicz.
Gdy dziennikarz prowadzący rozmowę zapytał, czy minister ma na myśli bombę, ten odparł:
"To pan powiedział, że tam była bomba. Może była, a może w inny sposób doprowadzono do tego, że ten samolot rozpadł się nad ziemią. To jest sprawa, którą teraz bada po raz pierwszy od sześciu lat uczciwy zespół Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego".
"Częścią tego, co się działo w ciągu sześciu lat, jest to, że także polskie władze został wciągnięte w ten negatywny scenariusz mający dezinformować opinię polską i międzynarodową. To też jest część działań mistyfikujących, dezinformacyjnych, wprowadzających w błąd, sprawiających, aby czarne wydawało się białe, a białe - czarne" - przekonywał dalej minister Macierewicz.
wbw
