Macierewicz m.in. mówi: „-Podobnie jak prawda o mordzie katyńskim nie mogła – dopóki istniał PRL – stać się publiczna w Polsce, a nawet do dziś, za rządów PO, próbuje się kwestionować charakter ludobójczy tego mordu, tak będzie z kłamstwem smoleńskim. Jedyną możliwością ujawnienia tej prawdy i ukarania winnych jest odsunięcie od władzy premiera Donalda Tuska i PO”.

 

W dalszym ciągu rozmowy Macierewicz stwierdza także: „-Dotarliśmy do źródeł amerykańskich, uzyskując materiały na temat badań komputera pokładowego Tu-154 M 101. Oddaliśmy je do analizy naszych ekspertów w Polsce, w Niemczech, a także w USA. Zawierają one informacje m.in. dotyczące wysokości, na jakich znajdował się w ostatnich fazach lotu polski samolot. Te materiały jednoznacznie potwierdzają, że do katastrofy doszło w powietrzu. Ostateczne, szczegółowe wnioski sformułujemy za około półtora miesiąca, po otrzymaniu wyników badań naszych specjalistów”.

 

O Tomaszu Turowskim Macierewicz powiedział, że: „-Nie był jedynym agentem SB wysoko umocowanym przy organizowaniu wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu i niejedynym, który pośredniczył w omawianiu szczegółów organizacyjnych między rządem premiera Tuska a władzami Federacji Rosyjskiej. Były inne osoby, i to bardzo ważne, o przeszłości agenturalnej, które odegrały kluczową rolę w politycznym przygotowaniu wizyty i w grze prowadzonej wespół z Rosją, której celem było wyeliminowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 

Na pytanie: „-O czym świadczy udział tych ludzi (m.in. Turowskiego, przyp. PK) w kluczowych przygotowaniach wizyty Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r.?” Antoni Macierewicz odpowiedział: „-O pełnej zależności premiera Tuska od dyktatu władz rosyjskich. Ludzi, którzy są w rękach rosyjskich, przeznacza się do tak ważnych negocjacji wówczas, gdy żąda tego druga strona, czy też chcąc udowodnić drugiej stronie swoją pełną lojalność. Świadczy to, że rząd premiera Tuska wyraził zgodę, by rosyjska agentura kontrolowała działania polskich przygotowań wizyty".

 

PK/Gazeta Polska