Fronda.pl: Jak ocenia Pan wczorajsze posiedzienie sejmowej komisji sprawiedliwości?
Antoni Macierewicz (poseł PiS): Posiedzenie najlepiej komentują ujawnione i potwierdzone podczas tego posiedzenia fakty, a przede wszystkim przyznanie przez prokuraturę wojskową, zarówno przez Naczelnego Prokuratura Wojskowego p. płk Artymiaka, jak i p. prokuratora Szeląga, że od początku wiedzieli, iż urządzenia używane w Smoleńsku podczas pracy ekipy prokuratorów i specjalistów z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego na przełomie września i października, wykazały obecność materiałów wybuchowych, a w szczególności trotylu. Jest to istota wczorajszego posiedzenia. Była również mowa o kilku innych ważnych sprawach. Np. o tym, że nie spełniono prośby rodziny ks. prof. Rumianka, która domagała się - podczas ekshumacji i powtórnej sekcji zwłok – przebadania ciała duchownego tymi samymi detektorami, które były używane w Smoleńsku. Dwukrotnie odmówiono sprawdzenia, czy nie ma śladów trotylu!
Dlaczego?
Moim zdaniem dlatego, że te urządzenia natychmiast wykazują, czy są ślady materiałów wybuchowych czy nie! Rodzina miałaby wtedy świadomość rzeczywistego stanu rzeczy i nie byłaby zdana na robione w tajemnicy i ex post badania laboratoryjne próbek. Wspomniane posiedzenie komisji sprawiedliwości pokazało, że prokuratura ukrywa prawdę i mataczy w tej sprawie. Na szczęście przebieg posiedzenia komisji doprowadził do tego, że prokuratura musiała przyznać, że wykryto w szczątkach samolotu ślady materiałów wybuchowych. Mam nadzieję, że efektem tego będzie odwołanie p. prok. Szeląga, przejęcie nadzoru nad śledztwem przez prokuraturę cywilną i skupienie uwagi śledczych nad hipotezą zamachu i eksplozji jako przyczyn tragedii smoleńskiej. Okoliczności jest bardzo wiele, ale dysponuję nimi w szerokim zakresie. Zespół parlamentarny będzie dostarczał prokuraturze i opinii publicznej informacji nt. badań i ekspertyz wskazujących na tę hipotezę jako główną i wyjaśniającą, co się naprawdę zdarzyło w Smoleńsku. Prokuratura od początku publicznie odrzuca wersję o zamachu i mówi, że nie ma żadnych przesłanek na jej potwierdzenie w sytuacji, gdy jest ich coraz więcej. To właśnie one powinny stanowić główną oś działań prokuratury.
Czy możemy wierzyć w odwołanie płk Szeląga? Rozmawiałem z rodzinami ofiar, które powoli zaczynają wątpić w kolejny przełom. Póki co, pracę stracili tylko dziennikarze...
Zapewniam Pana, że zmiana na lepsze zawsze jest możliwa. Powtarzam: zawsze jest możliwa! Oczywiście zawsze też jest możliwa zmiana na gorsze. Z tym też trzeba się liczyć. Codziennie widzimy, jak olbrzymia presja polityczna jest wywierana na media, posłów, a także prokuratorów, żeby ukryć prawdę. To jest zupełnie oczywiste. Ale równie oczywiste jest, że dzięki wolnym mediom, nieustannym wysiłkom rodzin ofiar,zespołowi parlamentarnemu, naukowcom udaje się walczyć o prawdę, docierać z nią do szerszego kręgu osób. Nie można opuszczać rąk. Nie chcę wypowiadać się nt. czy w to wierzę, czy nie. Po prostu wiem, co muszę robić. Obowiązkiem konstytucyjnym jest odwołanie prokuratora, który w tak zasadniczej sprawie, w tak głęboki i tak brutalny sposób okłamał społeczeństwo i konstytucyjne organy wladzy. Choć wydaje się to oczywiste, to droga do spełnienia powinności może okazać się długa, jak to niejednokrotnie w historii bywało. Tyle, że obowiązkiem nas – obywateli, a w szczególności moim obowiązkiem jako posła, jest doprowadzenie do tego, aby p. prok. Szeląg przestał pełnić swoją funkcję, a prokuratura wojskowa – przestała prowadzić śledztwo ws. katastrofy jako główny podmiot, ponieważ – po prostu – nie daje sobie rady. Nadzór prokuratury cywilnej powinien być oczywisty. Zresztą pełnomocnik rodziny śp. Lecha Kaczyńskiego złożył w tej sprawie już miesiąc temu odpowiedni wniosek. Oczywiście wobec p. płk Szeląga muszą być również wyciągnięte konsekwencje innej natury, ponieważ jego działanie wykroczyło dalece poza niestaranność. Obowiązkiem prokuratury jest skupienie śledztwa wokół hipotezy zamachu i eksplozji, bo na to wskazują fakty. Fakty bezsporne, pokazane całemu społeczeństwu. Warto pamiętać, że prokuratura tym faktom zaprzeczyła, a po miesiącu musiała przyznać, że się myliła. A co się wydarzy później? To będzie zależało również od Frondy.
Jak ocenia Pan postawę mediów w tej sprawie?
Mamy do czynienia z próbą zbagatelizowania, zbanalizowania i przejścia do porządku dziennego. To próba przedstawienia całej sprawy w sposób równie kłamliwy, jak zrobił to wczoraj p. poseł Ryszard Kalisz, który powiedział, że oczywistym jest fakt, że tam musiał być trotyl. Najpierw obrzuca się obelgami osoby, które dążą do wyjaśnienia przyczyn tragedii, a następnie przedstawia się obecność trotylu jako coś całkowicie naturalnego. To pewna socjotechnika z którą spotykaliśmy się dziesiątki razy od wielu, wielu lat. Rynek mediów jest zdominowany przez środowiska, które prowadziły kampanię przeciwko p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i chcą – za wszelką cenę – kryć osoby odpowiedzialne za tę tragedię. Na szczęście istnieją wolne media, a wśród nich Fronda. Chodzi tu o pewien obowiązek przekazywania prawdy. Podobnie z politykami: są tacy, którzy zajmują się wyłącznie kłamstwem nt. dramatu smoleńskiego, ale są również tacy, którzy dążą do prawdy. Dlatego nie można się tym przejmować!
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
