Biskup Janusz Jagucki był tajnym i świadomym współpracownikiem SB - potwierdził doniesienia „Rzeczpospolitej" przewodniczący kolegium Komisji Historycznej luteran. - Nadużyto mojego zaufania - tłumaczył swoje kontakty z SB Jagucki.
Przewodniczący kolegium bp Mieczysław Cieślar nie ma żadnych wątpliwości, że współpraca ta była tajna i świadoma. - Uzasadnienie zostanie przedstawione członkom Synodu Kościoła, a do nich będzie należała ocena tego faktu - zapowiedział bp Cieślar.
Pierwsze starcie na synodzie wygrali zwolennicy lustracji. W głosowaniu przepadł bowiem wniosek Artura Steinerta zmierzający do zamknięcia lustracji. Steinert zaproponował zakończenie prac Kościelnej Komisji Historycznej i uznanie, że dokumenty zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej na temat Kościoła luterańskiego, są niewiarygodne.
Biskup Jagucki przedstawiając sprawozdanie z działalności Kościoła przyznał, że kolegium uznało go tajnego i świadomego współpracownika Służby Bezpieczeństwa. Zapewniał jednak, że nigdy nie był agentem. - Nadużyto mojego zaufania - tłumaczył swoje kontakty z SB.
Rada Synodalna zdecydowała o utajnieniu punktu obrad, który przewiduje sprawozdanie przewodniczącego Komisji Historycznej poświęcone lustracji w Kościele luterańskim oraz wyjaśnieniom bp Jaguckiego. Głosowanie w sprawie bp Jaguckiego przełożono.
MaRo/Rz
Zobacz także:
TW „Janusz” nie będzie już biskupem
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

