- Część zwolenników opozycji czuje się zawiedziona postawą europejskich polityków, którzy goszczą u siebie białoruskiego prezydenta – mówił dla polskiego radia Lawon Borszczewski, lider Białoruskiego Frontu Narodowego. Opozycyjny polityk ma nadzieję, że przyjęcie dyktatora przez Watykan i premiera Berlusconiego nie oznacza, że zostanie przyjęty z otwartymi ramionami w Pradze.
Łukaszenko zaprosił Benedykta XVI do swojego kraju, co czynią niemal wszyscy przywódcy polityczni na audiencji u Papieża. Jednak zaproszenie Ojca Świętego na Białoruś nie wydaje się być najważniejsze. Spotkanie z Papieżem odniesie skutek propagandowy, gdyż dyktator buduje wizerunek swojego kraju jako państwa tolerancyjnego, gdzie prawa człowieka – wbrew powszechnym oskarżeniom – nie są łamane, twierdzi cytowana przez Polskie Radio Agata Wierzbowska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zdaniem Wierzbowskiej „piłeczka” jest po stronie europejskich polityków, ponieważ Łukaszenka jest zainteresowany współpracą z Europą, ale nie za cenę ustępstw politycznych ze swojej strony.
Białoruska opozycja od dawna już wzywa polityków Unii Europejskiej, aby nie przyjmowali Łukaszenki w Pradze 7 mają podczas szczytu inaugurującego projekt Partnerstwa Wschodniego.
Pytanie tylko jak twardzi i konsekwentni okażą się europejscy politycy w naciskach na dyktatora?
MM/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

