Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka podczas swojego przemówienia do delegatów IV Ogólnobiałoruskiego Zjazdu Ludowego poruszył sprawę Polaków mieszkających na Białorusi. Przypomniał swoją rozmowę z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim na ten temat.

- Kiedy polski minister spraw zagranicznych mówi mi o polskiej mniejszości narodowej, to mówię mu: stój, mój drogi, dalej nie trzeba. Zapamiętaj: u nas nie ma żadnych mniejszości - ani seksualnych, ani narodowych. To nasi ludzie, zapamiętaj, to nasi Polacy, to moi Polacy, którzy żyją na Białorusi - mówił Łukaszenka.

Łukaszenka dodał, że w rządzonym przez niego kraju nie ma konfliktów na tle narodowościowym czy religijnym. - I państwo nigdy do nich nie dopuści, jakich prowokacji by nie podrzucano z zewnątrz naszemu społeczeństwu. Każdy, kto żyje na naszej ziemi - Białorusini, Rosjanie, Ukraińcy, Polacy, Żydzi, ludzie innych narodowości - to nasi ludzie - podkreślił.

Niestety nie wiadomo, czy prezydent Białorusi po swojej zaskakującej wypowiedzi usłyszał z ust szefa polskiej dyplomacji słowo sprzeciwu wobec jego stanowiska. Biorąc pod uwagę dotychczasową linię polityki zagranicznej Radosława Sikorskiego można przypuszczać, że słowa te ugrzęzły mu w gardle…

żar/Onet.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »