W ubiegłym tygodniu Sejm znowelizował ustawę o radiofonii i telewizji, podwyższając opłaty za koncesje radiowe i telewizyjne. Do tej decyzji na łamach „Naszego Dziennika” odniósł się o. Tadeusz Rydzyk, którego zdaniem konieczne jest organizowanie kolejnych manifestacji w obronie Telewizji Trwam, a nawet udanie się do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. „Powiedziałbym: ludzie zastanówcie się, co wyprawiacie. Wy też staniecie na sądzie ostatecznym i co wtedy będzie? Bardzo wyraźne widać, co robi Jan Dworak. Przypominam, że to katolik. Także z nim rozmawiajcie i z Krajową Radą. Zwróciłbym się do tatusia pana Lufta. Może przemówi do syna. Rozumiem, że pan Luft, który jest w Krajowej Radzie, jest dorosły, ale dowiedziałem się, że tata uczy w seminarium archidiecezjalnym medycyny pastoralnej. Proszę zwrócić się do syna i powiedzieć: >Synu, co wyprawiasz?<" - zadeklarował o. Rydzyk.

 

Do wypowiedzi redemptorysty na łamach „Gazety Wyborczej” odnosi się dziś Krzysztof Luft z KRRiT. Najbardziej dotknęła go uwaga o. Rydzyka o jego ojcu, wykładowcy wyższego seminarium w Warszawie. Choć zakonnik nie powiedział właściwie nic złego, poza tym, że zaapelowałby do Lufta seniora o rozsądek syna, to Krzysztof Luft odpowiada redemptoryście – delikatnie mówiąc – wyjątkowo niegrzecznie. - Trzeba być wyjątkowo podłym i małym człowiekiem, żeby publicznie atakować prawie 90-letniego i niezwykle zasłużonego, także dla Kościoła, starszego pana w związku z działalnością państwową jego syna. Co prawda w Polsce pojawiło się w ostatnich latach już kilku "lustratorów rodzinnych" cynicznie atakujących w ten sposób przeciwników, ale chyba po raz pierwszy robi to ksiądz i to w imię krzyża i Kościoła katolickiego. To jakaś ponura parodia kapłaństwa i katolicyzmu – mówi w rozmowie z „Wyborczą”.

 

Dyżurna krytyk Radia Maryja w „Wyborczej”, Katarzyna Wiśniewska podpuszcza Lufta kolejnym, właściwie nie tyle pytaniem, co stwierdzeniem, że „Żaden biskup nie zareagował, nie skrytykował o. Rydzyka. Podobnie było wcześniej”. Nie skrytykował, bo nie było za co. Byłoby pewnym kuriozum, gdyby Episkopat zajmował się odnoszeniem do każdej wypowiedzi zakonnika z Torunia. Co jednak odpowiada Luft? „Wiem, że biskupi są w ocenie takich sytuacji podzieleni. Ale dziwi mnie, że Episkopat jako całość oficjalnie legitymizuje, wspiera, a tym samym bierze odpowiedzialność za działalność, która Kościół polski kompromituje” - mówi, niejako wchodząc w rolę wyroczni i specjalisty od oceny tego, czyja działalność jest dla Kościoła kompromitująca.

 

A na sam koniec najzabawniejsze. Wiśniewska z wielką troską stwierdza, że „O. Rydzyk rozkręcił kampanię przeciwko KRRiT” i dopytyje, czy jest to odczuwalne na co dzień. Tu następuje wręcz chwytające za serce wyznanie Krzysztofa Lufta: „Nauczyłem się już nie reagować na płynące szeroką rzeką pod adresem moim i innych członków KRRiT wyzwiska, groźby, a nawet kał przysyłany przez zwolenników TV Trwam ani na pokrzykiwania: "Heil Hitler" ze strony pikietujących pod naszą siedzibą. Jako urzędnik państwowy muszę liczyć się z możliwością nawet bardzo ostrej krytyki ze strony niektórych obywateli czy środowisk. Ale muszę też zaprotestować, kiedy publicznie zamiast mnie jest atakowany mój ojciec”. Nie ma ani słowa na temat tego, że ta niby „kampania nienawiści” względem KRRiT ma charakter następstwa wobec kampanii nienawiści, jaką względem o. Rydzyka i Radia Maryja rozpętała „Gazeta Wyborcza”. Że te, nacechowane emocjonalnie działania obrońców TV Trwam – jeśli naprawdę do takich sytuacji dochodziło – choć niewłaściwe, to przecież są jedynie skutkiem działania KRRiT, która próbuje ich pozbawić dostępu do preferowanego przez nich medium. Efektem, a nie przyczyną. Tak jak obrońcy Trwam nie chcą nikomu ograniczać dostępu do TVN czy „Wyborczej”, tak tego samego wymagają względem samych siebie.

 

Niestety, aby przykryć tę rażącą niesprawiedliwość względem TV Trwam, Luft zapewnia na koniec rozmowy z „Wyborczą”, że przecież KRRiT dostrzega „autentyczne zapotrzebowanie na program religijno-społeczny” i planuje „jedno z miejsc w konkursie na taki właśnie program przeznaczyć”. Byle nie byłaby to Telewizja Trwam, bo ona, zdaje się, jest poza konkursem.

 

Marta Brzezińska