Ta historia rozpoczęła się kilka lat temu. Państwo Nam pragnęli mieć dzieci. I zdecydowali się na procedurę in vitro. W jej trakcie powołano do życia trójkę dzieci. Jedno z nich zostało wszczepione i urodziło się. Pozostałą dwójkę rodzice oddali na badania. Jednak po jakimś czasie, po rozmowach ze specjalistami, doszli do wniosku, że nie wolno niszczyć zarodków, które są ludźmi. I dlatego postanowili walczyć o prawo do życia dla swoich (i innych) dzieci.
„Prawo bioetyczne, które uznaje sztucznie zapłodnione zarodki za nie-ludzkie układy komórkowe, które mogą być wykorzystane do badań po okresie przechowywania, jest sprzeczne z fundamentalnym prawem do życia” – napisali rodzice i eksperci w pozwie.
Koreański sąd jednak odrzucił ich argumentację, uznając, że ludzkie zarodki nie są istotami ludzkimi. „Zarodki na etapie pre-embrionalnym (…) jeszcze nie uformowanym nie mogą być traktowane jak ludzie” – oznajmili sędziowie. „Zarodki, które zostały zamrożone mniej niż czternaście dni po zapłodnieniu mają w sobie potencjał, by stać się ludźmi, ale nie posiadają jeszcze niezależnego człowieczeństwa. Nie mogą więc im przysługiwać takie same prawa, jak osobom ludzkim” – napisano w uzasadnieniu.
Decyzję tę ostro potępił Kościół katolicki. – Każdy człowiek przeszedł przez stan zarodkowy – podkreśla ojciec Park Jung-woo, dyrektor Komitetu ds. Życia archidiecezji seulskiej. – My katolicy odrzucamy tę decyzję, bowiem po pierwsze, odrzucamy zapłodnienie in vitro, a po drugie wykorzystywanie zarodków, którym przysługuje godność ludzka, do celów przemysłowych – dodał duchowny.
TPT/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

