Człowiekiem roku 2010 „Gazety Polskiej” został Antoni Macierewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Natomiast „Nowe Państwo” uhonorowało nagrodą Grzegorza I Wielkiego księdza Stanisława Małkowskiego, kapelana "Solidarności", legendę antykomunistycznej opozycji.

- Ci, którzy mieli nieść wolność słowa, przynosili słowa zniewolone. Ci, którzy chcieli uczcić ofiary Smoleńska, spotkali się z atakiem również dziennikarzy. Pamiętamy te pijane hordy na Krakowskim Przedmieściu, ale my tę bitwę wygraliśmy. Był z nami ksiądz Małkowski. Przypomniał nam, że ważne jest, by być po stronie prawdy. Trudno wyobrazić sobie, żeby ta statuetka w tym roku trafiła w inne ręce - uzasadniała redaktor naczelna "Niezależnej Gazety Polskiej - Nowego Państwa" Katarzyna Gójska-Hejke przyznanie nagrody Grzegorza Wielkiego ks. Stanisławowi Małkowskiemu.

- Dziękuję św. Grzegorzowi, że mnie przygarnął (...) Nie można doczesności od wieczności odłączyć. Zwłaszcza od chwili, gdy Jezus Chrystus stał się człowiekiem. Grzegorz Wielki głosił prawdę i czynił cuda. Jego postawa jest dziś aktualna. Bronił przed zarazą i przed najazdem Longobardów. To samo dziś trzeba robić - powiedział ks. Małkowski, przyjmując nagrodę. Jego przemówienie przyjęto owacją na stojąco.

- Dziękuję Państwu najmocniej. Dziękuję przede wszystkim „Gazecie Polskiej". Wyróżnienie przyjmuję przede wszystkim jako wielkie zobowiązanie. Wyróżnienie należy się tym ludziom w całej Polsce, którzy nie zawiedli – zwrócił uwagę Antoni Macierewicz. Powiedziano mi, że jestem człowiekiem skutecznym. To prawda. Ale jestem też człowiekiem cierpliwym. Na kolejny, niepodległościowy rząd, po rządzie Jana Olszewskiego, czekałem trzynaście lat. Sprawa zbrodni smoleńskiej jest sprawą ogólnoeuropejską. Każdy przywódca na świecie zastanawia się teraz, czy można bezpiecznie jechać do Moskwy. Gdy byliśmy z panią minister Anną Fotygą, każdy z naszych rozmówców miał świadomość, że jest to sprawa ogólnoświatowa. Chcę przypomnieć Annę Walentynowicz. Tę, która nieustraszenie stała na czele polskiego pospolitego ruszenia. To jej zawdzięczamy także to, że tutaj dzisiaj jesteśmy.

Aplauzem przyjęto decyzję o uhonorowaniu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego tytułem Człowieka Roku Klubów „Gazety Polskiej”.

Swoją nagrodę Człowieka „Gazety Polskiej” za rok 2009 r. mógł też odebrać Tomasz Kaczmarek, czyli „agent Tomek”. Na ubiegłorocznej gali nie pojawił się, gdyż – jak stwierdził redaktor Sakiewicz – popełniłby przestępstwo. - Odczytuję ten tytuł jako docenienie pracy wielu innych funkcjonariuszy walczących z korupcją. Centralne Biuro Antykorupcyjne pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego naprawdę nie pękało! – stwierdził Tomasz Kaczmarek.

roja/Niezalezna.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »