Propozycje dla świata
Kluczowym wątkiem dla zrozumienia pontyfikatu Benedykta XVI jest, pojawiające się w wielu jego wystąpieniach, wezwanie do "przyjaźni z Chrystusem". Benedykt XVI jest człowiekiem głębokiej wiary, wiary, która prowadzi go do osobistej więzi z Bogiem, do owego "zaprzyjaźnienia się z Chrystusem". Bóg jest dla Papieża realną rzeczywistością, a nie przedmiotem jakiś teoretycznych dywagacji, tak bardzo realną, że relacje do Chrystusa określa mianem przyjaźni.
Wbrew obiegowym opiniom nie jest to pontyfikat zachowawczy. Benedykt XVI jest bardzo otwarty na świat, tyle, że nie w taki sposób, w jaki ten świat by tego oczekiwał. Dla Papieża jest oczywiste, że chrześcijaństwo jest religią, która jest w stanie podjąć wszelkie problemy współczesności, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i w wymiarze globalnym. Problem polega na tym, że oferta Kościoła nie jest podejmowana. Na przykład papieskie wołanie o etykę w ekonomii jako odpowiedź na panujący kryzys finansowy zostało praktycznie zignorowane. Jest jeszcze gorzej – rozwiązania proponowane przez Papieża spotykają się z otwartą agresją, na przykład nauczanie Kościoła o wierności i wstrzemięźliwości jako najlepszej drogi do przeciwstawienia się AIDS.
Papież konsoliduje Kościół, jasno wytycza jego istotę, precyzyjnie określa jego doktrynę. Jest za to atakowany, że zamyka się na nowe prądy, a przez to odpycha od Kościoła ludzi o bardziej liberalnym nastawieniu. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie, to dzięki jasnym kryteriom katolickości do Kościoła katolickiego powracają - z jednej strony tradycjonaliści, a z drugiej anglikanie.
Ten pontyfikat ma olbrzymie znaczenie dla kondycji Kościoła, bowiem jednoznaczne zdefiniowanie miejsca katolicyzmu we współczesnym świecie hamuje tendencje do rozmywania istoty Kościoła i daje nadzieję na przyszłość.
Bogumił Łoziński, szef działu Opinie "Gościa Niedzielnego"
Presja i ataki
Ciężkie momenty w pontyfikacie następcy Jana Pawła II, kiedy spada na niego ostra publiczna krytyka, dotyczą realizacji przez Benedykta XVI jego przewodniej idei. Główną intuicją papieża jest świadomość tego, że w nauczaniu Kościoła zawiera się już recepta na kryzys i świata i Kościoła. A za największe zagrożenie papież uznaje laicyzację, która dotyka też ludzi Kościoła.
Benedykt XVI podkreśla, że trzeba się zająć wydobyciem i pogłębieniem tego nauczania. Co ciekawe papieża spotyka krytyka, nie za to, że różni się ze światem laickim diagnozą problemów, ale za to, że proponuje inne metody ich rozwiązywania. Papież ma własną narrację. Z tego powodu jest pod silną presją ludzi, związanych z nieprzychylnymi dla katolicyzmu mediami.
Bardzo jaskrawym przykładem są przypadki nadużyć seksualnych ze strony ludzi Kościoła. Papież nie zaprzecza, że takie przypadki się zdarzają. Nie kryje też winowajców. Sprawa rozbija się właśnie o sposób narracji. Świat chce rozwiązać problem pedofilii przez zniesienie celibatu, a papież apeluje o jego pogłębienie. Świat chce rozluźnić dyscyplinę, a Benedykt XVI domaga się nadania naszym zachowaniom wyraźnych granic etycznych.
Dla papieża pewnie bardzo trudne jest to, że ta krytyka w ogóle nie dotyczy sedna jego działania. Przykładem, sprawa dialogu z Bractwem św. Piusa X. Media nie tyle skupiły się na zdjęciu ekskomuniki, jaką zaciągnęło na siebie Bractwo, ale wypowiedź jednego z jej członków, który negował Holokaust. I ta wypowiedź stała się głównym przekazem w dialogu z Bractwem. I jeżeli papież miałby bronić swego stanowiska przed atakami ze świata, to nie mówiłby i istocie tego, co chce przekazać.
Widać to również na przykładzie liturgii. Benedykt XVI był jednym z głównych teologów Soboru Watykańskiego II. Papież chce odkrywać tę teologię, a media liturgię postrzegają głównie przez pryzmat powierzchownego sporu moderniści-integryści. Papieża boli fakt, że po soborze odeszło się od jego postanowień. Konstytucja o liturgii nakazuje pogłębianie obecności języka łacińskiego w liturgii. A chorał został tam nazwany oficjalnym śpiewem Kościoła.
Mateusz Matyszkowicz, "Teologia Polityczna"
Sukcesy
Benedykt XVI postanowił skupić się na tych odłamach chrześcijańskich, z którymi pojednanie jest najbardziej możliwe. Jeszcze jako Kardynał mówił, że największy wrogiem ewangelizacji są podziały wśród chrześcijan i zgorszenie, jakie z nich wynika. Od początku pontyfikatu walczy z tym wrogiem.
Pierwszy front tej walki to Bractwo św. Piusa X. Józef Ratzinger był specjalnym wysłannikiem Jana Pawła II do rozmów z abp. Lefebvrem. Teraz ocenił, że można porozumieć się z Bractwem na polu doktrynalnym, problem jest inna wrażliwość, inny sposóm myślenia. Dlatego zdecydował się na ustępstwa w kwestii dyscyplinarnej. Zdjął ekskomunikę, bo chciał zapobiec największej schizmie w Kościele w XX w.
Drugim poziomem troski papieża o jedność jest prawosławie. Z katolicyzmem ma ono większe różnice kulturowe niż teologiczne. Deklaracja Dominus Iesus, którą jako przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary podpisał kard. Ratzinger odmawia protestantom nazywania siebie Kościołem. A prawosławie, deklaracja nazywa Kościołem siostrzanym.
Tym bardziej jest szansa na pojednanie, że przy patriarsze Cyrylu, numerem dwa w rosyjskiej cerkwi jest abp Hilarion. Też bardzo krytyczny wobec protestantów, ale jednocześnie pozbawiony resentymentu wobec katolicyzmu. Ponadto, podobnie jak Benedykt XVI największe zagrożenie widzi w dyktaturze relatywizmu.
No i oczywiście anglikanie. Doktrynalnie anglikanizm jest najbliżej katolicyzmu z tych odłamów powstałych po reformacji. I zaczął się tam ferment sprzeciwiający się wyświęcaniu kobiet, a także czynnych homoseksualistów na księży i biskupów. Już w 2003 roku Tradycyjna Wspólnota Anglikańska dawała Watykanowi sygnały, by przyjął ich z powrotem do siebie. Za pontyfikatu Benedykta XVI droga powrotu stała się dla nich otwarta.
Grzegorz Górny, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda"
Zebrał: mm
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

