Bogumił Łoziński, „Gość Niedzielny”:

 

Dokument przygotowany przez ks. prof. Dariusza Walencika pokazuje, że Kościół ma moralne prawo, aby starać się o zwrot nieprawnie zagrabionych dóbr. Pokazuje on również kompletne fiasko argumentacji lewicy, która twierdziła, że Kościół otrzymał więcej majątku niż władza komunistyczna mu zabrała. Ten argument zupełnie upada, ponieważ dokumenty odnaleziony przez ks. prof. Walencika mówi o znacznie większej liczbie dóbr niż dotychczas sądzono. Dodatkowo dane w nim zebrane dotyczą tylko części diecezji. Ostateczna skala grabieży kościelnego majątku była więc jeszcze większa.

 

Na miejscu lewicy przeprosiłbym Kościół za insynuację. Tym bardziej, że to jej protoplaści ten Kościół obrabiali. Z moralnego punktu widzenie lewica jest więc ostatnią siłą, która powinna Kościół atakować. Dokument opisany przez „Rzeczpospolitą” jest również ważny w kontekście spodziewanego niedługo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który ma się wypowiedzieć ws. procedur Komisji Majątkowej. Ten dokument powinien wpłynąć na orzeczenie korzystne dla Kościoła.

 

Jednak dokument ten nie spowoduje raczej powrotu do działania Komisji Majątkowej. Ona – w moim odczucie - nie będzie więcej funkcjonować. Te sprawy, które zostały do rozstrzygnięcia, były trudne nawet dla samej Komisji. One mają obecnie prawo trafić do sądu. Myślę, że to będzie korzystniejsze rozwiązanie. Wcześniej, gdy ktoś skierował sprawę do Komisji, nie miał prawa później iść z nią do sądu.

 

Jeden z proboszczów z Wielkopolski skierował sprawę o zwrot ziem zagrabionych w PRL do sądu. Dostał olbrzymie odszkodowanie, opiewające na ponad 70 milionów złotych. To są sumy porównywalne z całym zwrotem gotówkowym przyznanym przez Komisję wszystkim podmiotom. Sprawy w sądzie trwają dłużej, ale mogą okazać się korzystniejsze dla kościelnych podmiotów. Nie spodziewam się wskrzeszenia Komisji Majątkowej.

 

Not. żar