Polska konstytucja jasno określa, że rodzina to związek kobiety i mężczyzny. Wprost wynika z tego, że tym mianem nie może być określany każdy związek. Mimo największych nawet starań środowisk gejowskich.

Zapraszając na Festiwal Tęczowych Rodzin Kampania Przeciw Homofobii napisała, na swojej stronie, że "rodziny nietradycyjne zawsze żyły wśród nas. Musiały jednak często ukrywać swoje istnienie, były stygmatyzowane i dyskryminowane". To zwykłe intelektualne bałamuctwo. Gdyby tak było, świat dawno by się skończył. Bo skąd inne związki niż małżeńskie miały by mieć potomstwo?

Taki "festiwal" to kolejna próba zawłaszczenia pojęcia rodziny. Przy jego pomocy różni ideolodzy chcą promować nowe rodzaje związków i układów. A jako że poruszają się tutaj w przestrzeni publicznej, to mamy do czynienia z próbą miękkiego urobienia opinii publicznej. Lobby homoseksualne próbuje wykreować pozytywny w odbiorze przekaz, dlatego zwraca się do rodzin "ciepłym" językiem. Wkrótce dojdzie do tego, że będą nas przekonywali o tym, że "rodziną" jest także związek człowieka z komputerem.

Od strony kulturowej można łatwo zaobserwować, że mamy do czynienia z silnym promowaniem nowych modeli związków. Ale działacze gejowscy doskonale zdają sobie sprawę, że homoseksualizm nie jest normą. Nikt uczciwy intelektualnie nie przyzna przecież, że zaburzenie w sferze seksualnej jest normalne. Na podstawowym poziomie przeczy to fizjologii.

Stąd też obszarem do lansowania nowych modeli związków jest sfera świadomości i społecznej akceptacji. Próbuje się to robić za pomocą zmian w języku, na przykład poprzez manipulowanie pojęciem rodziny. Na szczęście zdecydowana większość Polaków nie poddaje się temu bałamuctwu i ok. 80 proc. z nas sprzeciwia się nazywaniu rodzinami związków homoseksualnych.

 

Not. mm

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »