Bogumił Łoziński, szef działu Opinie „Gościa Niedzielnego”:
Prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie są faktem i słowa Papieża w obronie chrześcijan są oczywiste. Reakcje muzułmanów są zróżnicowane. Oni nie stanowią jednolitego środowiska, nie ma ośrodka, który może występować w imieniu wszystkich muzułmanów. Ośrodek Al Azhar uważa siebie za największe centrum wiedzy teologicznej w świecie sunnickim i oczywiście szkoda, że zrywa dialog z katolikami. Jednocześnie podczas spotkania przywódców chrześcijańskich i muzułmańskich w Kopenhadze sunnici i szyici potępili przemoc wobec chrześcijan i innych mniejszości religijnych w Egipcie. Problem polega właśnie na tym, że stanowisko muzułmanów nie jest jednolite.
Należy prowadzić dialog z muzułmanami, ale, jak to mówi Papież, w Prawdzie. Nie można mówić, że się nic nie stało i zapominać o tym, że chrześcijanie są prześladowani w krajach islamskich właśnie ze względu na swoją wiarę, ale jednocześnie należy pamiętać, że to muzułmanie zrywają ten dialog. Niechęć do dialogu jest słabością ducha.
Dialog z muzułmanami może polegać na rozmowie, spotkaniu się, próbie zrozumienia wzajemnych stanowisk. Jak pokazały reakcje świata muzułmańskiego wobec wypowiedzi Benedykta XVI w Ratyzbonie, wyznawcy Allaha nie rozumieją stanowiska świata katolickiego wobec islamu. W takim spotkaniu nie chodzi o wzajemne przekonywanie się do siebie. Jednak zawsze pozostając przy swoim można lepiej się zrozumieć.
To też jest ważne dla własnej tożsamości. Słowa Papieża z Ratyzbony wymusiły na muzułmanach inne spojrzenie na swoją religię. Wielu obserwatorów zwraca uwagę na to, że być może rola chrześcijan wobec islamu polega na dowiedzeniu się od samych muzułmanów, jak ich religia patrzy na współczesność. Uważają, że ich patrzenie znajduje się na poziomie średniowiecza i że poprzez dialog można im uświadomić ich anachroniczność wobec świata. Mądry dialog jest zawsze potrzebny – zawsze lepiej rozmawiać ze sobą, niż nie rozmawiać.
Not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

