34-letni Wiktor Miroszenko, założyciel firmy Kontora, wpadł na pomysł rodem z "Fausta" Goethego. Firma udziela pożyczki nawet do 1000 dolarów na 90 dni, bez dowodu osobistego ani zaświadczenia o wysokości dochodów. Według marketingowców, jedynym zabezpieczeniem pożyczki ma być ludzka dusza. - Nic nadzwyczajnego w tym nie ma. Ludzie pożyczają sobie pieniądze i mówią: Przysięgam na grób matki, że oddam – przekonywał właściciel biura udzielającego kredytów.
W przeciągu kilku tygodni swą duszę zastawiło już ponad 200 osób. Portal The Baltic Times ostrzega, że formuła zastawu duszy nie jest jedynym kosztem klienta. Zdaniem ekspertów odsetki przy długoterminowej pożyczce mogą sięgnąć nawet 354 proc. w skali roku.
Nowy pomysł marketingowy oburzył Cerkiew prawosławną. – Sama myśl o tym, że dusza człowieka może być przedmiotem zastawu, zakładu czy handlu, jest skrajnie cyniczna i głęboko niemoralna – krytykował proboszcz cerkwi św. Michała Archanioła w Rydze. Zdaniem łotewskiej socjolog Aiji Zobeny, Łotysze nie są specjalnie religijni, dlatego niewiele osób przejmuje się tym ostrzeżeniami. Natomiast - zdaniem Zobeny - zainteresowanie łatwo dostępnymi pożyczkami z wysokim oprocentowaniem świadczy o braku biznesowego doświadczenia Łotyszy.
JaLu/Rz/Baltictimes.com
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




