W loterii może wziąć udział każdy. Małżeństwa, konkubinaty, osoby samotne, starsze, a nawet homoseksualiści. Zwycięzca otrzyma nie tylko dopasowany do jego potrzeb zabieg in vitro (czyli również komórki jajowe lub spermę czy matkę zastępczą), ale sfinansowany im zostanie pobyt w luksusowym hotelu i limuzyna z kierowcą.
Pomysłodawcą loterii jest założycielka organizacji To Hatch Camille Strachan. Jak wyjaśnia loteria in vitro jest odpowiedzią na niedofinansowanie procedury in vitro przez państwo. Pomysł został jednak ostro skrytykowany przez British Fertility Society. "Mimo, iż dostęp do skutecznego leczenia niepłodności w ramach NHS ciągle jest ograniczony i kosztowny nie możemy tolerować tego rodzaju działalności - zaznacza Alison McTavish, sekretarz BFS.
- Ta gra oparta jest na rozpaczy kobiet – podkreśla Anthony McCarthy z Society for the Protection of Unborn Children (SPUC). - Ten pomysł jest wyrazem braku szacunku zarówno dla człowieka, jak i dla ludzkiego sposobu powstawania życia, którym jest zjednoczenie w miłości – uzupełnia McCarthy.
- Rodzicielstwo, które zakłada niszczenie istot ludzkich, a także tworzenie istot ludzkich jak przedmiotów nie jest do pogodzenia z rozumieniem dziecka jako daru – dodał McCarthy, jeszcze ostrzej krytykując pomysł loterii, który jego zdaniem jest absolutnie nie do przyjęcia.
Najmocniej ten pomysł skrytykowała jednak Josephine Quintavalle z organizacji Comment on Reproductive Ethics (CORE), której zdaniem loteria taka „poniża samą naturę ludzkiego rozmnażania”. - Sprowadzanie procesu rozmnażania do loteryjki jest absolutnie niedopuszczalne i prawdopodobnie narusza prawo europejskie, które zakazuje komercjalizacji ludzkich komórek – dodała Quintavalle.

