W tekście poświęconym fenomenie Simsonów Luca Possati przedstawia ich jako „czułych i pozbawionych szacunku skandalistów oraz ironicznych, ordynarnych i głębokich filozofów, a nawet teologów". - Bez nich wielu nie potrafiłoby się dzisiaj śmiać – ocenił.

Jego zdaniem, to wszystko stanowi „zwariowaną mieszankę” kultury pop i nihilizmu amerykańskiej klasy średniej. – Ich się kocha albo nienawidzi – opisuje z uznaniem. Gazeta idzie dalej w tej analizie zatytułowanej "Cnoty Arystotelesa i pączek Homera".

Autor tekstu zauważa, że w życie szalonej rodziny i innych czteropalczastych mieszkańców Springfield, gdzie rozgrywa się animacja wkracza teologia z pytaniami o relacje człowieka do Boga. Gdzie zdaniem dziennika widać tę teologię? Czasami Homer, głowa rodziny nie widzi już możliwości wyjścia z jakiejś trudnej sytuacji i zwraca się do Boga: Ratuj mnie Supermanie.

Innym dowodem, według watykańskiego dziennika, na teologiczność serialu jest scena, gdy Homer pyta swoją żonę: „A co jeśli wybraliśmy złą religię? Co tydzień doprowadzamy Boga do jeszcze większego szału!". Pojawia się też opis sceny w której Homer prosi o audiencję u Boga. Dostaje się ruchomymi schodami do biura wśród chmur. - Wierzę w siebie – widzi napis na biurku.

 

mm/FF/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »