Sir Conan Doyle mógłby mieć trudności z rozpoznaniem swojego bohatera w filmie Guy'a Ritchie’go. Postać, która pobudzała wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników, w najnowszym wcieleniu - "między jedną bójka a kolejną" - jest jednak trudna do rozpoznania – stwierdził watykański dziennik w recenzji filmu.
"L'Osservatore Romano" poświęciło filmowi artykuł zaznaczając, że choć w sumie jest on "zabawny" i z każdą sceną niósł "setki niespodzianek", to sposób w jaki główny bohater został "zdekonstruowany", by zostać postacią jak z półświatka był kłopotliwy w odbiorze.
Artykuł wyraża więc ogólne rozczarowanie bohaterem, który boksuje się w najbardziej zakazanych miejscach Londynu, często staje się opryskliwy i nieprzyjemny dla wszystkich, także dla dr Watsona, obraża nie tylko przestępców, ale i dobrych ludzi, rozkochuje damy, a lordów i premiera pozostawia z "opadniętą ze zdziwienia szczęką". Według "L'Osservatore" Sherlocka Holmes'a w wersji Ritchie'ego określić można trzema słowami: "skacze, ucieka i się bije".
W opinii watykańskiej gazety trudno będzie tej "przepełnionej adrenaliną akcji", tak modyfikującej jedną z najsłynniejszych postaci kultury popularnej w historii, zyskać uznanie miłośników kryminałów o przygodach londyńskiego detektywa. Jak pisze recenzent, będą "próbować rozpoznać swojego bohatera literackiego pomiędzy jedną a drugą bójką".
Warner Bros podał, że film w którym główną rolę gra Robert Downey Jr. przyniósł wytwórni rekordowy zysk w dniu premiery, która odbyła się w Boże Narodzenie. Dochód ze sprzedaży biletów wyniósł wówczas blisko 25 millionów dolarów.
AJ/Catholicnewsagency.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

