Fronda.pl: Katarzynie W. został postawiony zarzut zabójstwa własnego dziecka. Dlaczego tak późno?

 

Dariusz Loranty (nadkomisarz w stanie spoczynku, były negocjator policyjny): To dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Już wcześniej na portalu Fronda.pl twierdziłem, że to nastąpi, ale zakładałem, że dużo wcześniej.

 

 

Pamiętam, że kilka miesięcy temu sugerował Pan dokładnie takie rozwiązanie o jakim dzisiaj słyszymy w mediach...

  

To był mój błąd. Zakładałem, że postawienie zarzutów Katarzynie W. zajmie śledczym 5 (słownie: pięć) dni, a nie kilka miesięcy. Prokuratura zasłania się wprowadzeniem w błąd przez podejrzaną, ale to przecież standard! Podejrzany zawsze wprowadza w błąd. Natomiast w tej sprawie najbardziej martwi to, że mieliśmy do czynienia - po raz pierwszy - z pijarowskim graniem na nosie społeczenstwa. Konferencje robił Rutkowski i akurat to jest dla mnie zrozumiałe i nie budzi to mojego oburzenia, bo taką ma pracę. Ale zupełnie nie mogę zrozumieć postawy policji, ani - tym bardziej - prokuratury, która w sposób konferencyjny prowadzi sprawę i daje społeczeństwu coś do zrozumienia...

 

 

Zdaje się, że był to pierwszy taki przypadek w dziejach polskiej prokuratury…

  

Co świadczy o jej złej organizacji, a właściwie rozregulowaniu. Odkąd zdjęto z niej nadzór polityczny, to od kogo prokuratorzy mają być zależni? Nie podoba mi się to jako obywatelowi.

 

Czy kulawe działanie prokuratury jest spowodowane tylko jej „odpolitycznieniem”? Czy rzeczywiście mogło mieć to wpływ również na sprawę z Sosnowca?

 

Jestem przeciwny temu, aby prokuratura była jakąś korporacją adwokacką, która działa na zasadach rynkowych. Prokuratura powinna być uzależniona od władzy politycznej w kraju. To powinno być oczywiste. Według mnie przykład tych nieszczęsnych konferencji ws. Madzi z Sosnowca czy zabójstwa gen. Marka Papały świadczy o tym, że przeszła w system zarządzania feudalnego. I tak Prokuratura Okręgowa zrobiła się księciem na własnych włościach, prowadząc własną politykę medialną i karną. W państwie unitarnym, jakim niewątpliwie jest Polska, wymaga się jednego: centralnego sterowania państwem w sensie administracyjnym i takiego samego działania prokuratury. Nie ma tu miejsca na samowolę, bo wszystko musi funkcjonować sprawnie i jednakowo. Nie może być też miejsca na czyjeś kaprysy czy chęć „wykazania się”, bo właśnie przez to, jest jak jest.

 

 

Wróćmy do Sosnowca. Już kilka miesięcy temu mówił Pan, że w sprawę zamieszana jest nie tylko Katarzyna W.…

 

To prawda, miałem na myśli jeszcze dwie osoby. Gdybym prowadził sprawę, założyłbym wersję, że oprócz matki dziecka, brała w tym udział również inna osoba, a przy ukrywaniu zwłok - ktoś inny. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Ba, można rozważyć udział jeszcze jednej osoby, której zależało na nagłośnieniu sprawy.

 

 

Na koniec proszę zdradzić, skąd Pan wiedział już kilka miesięcy temu, że sprawa tak się potoczy. Jakiś przeciek?

 

Niestety wiedziałem to tylko i wyłącznie na podstawie mojej znajomości mechaniki przestępstw, którą poznałem w praktyce, jak i wiedzy teoretycznej z kręgu kryminalistyki. Wiedziałem, że przy upadku dziecko musi mieć określone obrażenia… Dlatego sądzę, że w tym przypadku będzie można udowodnić zabójstwo. Popełniłem jednak błąd: liczyłem, że sprawa zostanie rozwiązana w ciągu kilku dni, a nie miesięcy.

 

 

Dziękuje za rozmowę.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski