Do niedawna myślałam, że adopcja dzieci przez homoseksualistów to dewiacja, która w Polsce nie zostanie zalegalizowana jeszcze przez długi czas. O przedszkolach dla dzieci, w których nie nazywa się ich dziewczynkami ani chłopcami, tylko po to, by same mogły zdefiniować swoją tożsamość płciową czytałam jedynie w prasie, i to w dziale "świat". Po moim dzisiejszym odkryciu wiem, że jesteśmy już znacznie bliżej takiej na przykład Szwecji, niż to mi się wydawało.
W kwietniu w samym centrum Warszawy działalność rozpoczęła MaMa Cafe Fundacji MaMa. Na pierwszy rzut oka całkiem niezła organizacja – prowadzi kampanie społeczne, akcje na rzecz praw pracowniczych, szkolenia, warsztaty, porady prawne i psychologiczne, projekty edukacyjne dla rodziców i dzieci. Do tej pory Fundacji MaMa udało się zorganizować ogólnopolską kampanię społeczną "O Mamma Mia! Tu wózkiem nie wjadę", która miała zwrócić uwagę na bariery architektoniczne w miastach, które utrudniają poruszanie się matkom z dziećmi. Insytucja prężnie działa na rzecz praw kobiet niepracujących zawodowo, szkoli matki próbujące wrócić na rynek pracy po porodzie. Przejrzałam zakładkę "O Fundacji MaMa" w sieci i pomyślałam: "Ciekawa inicjatywa".
I oto ta "fajna" organizacja otworzyła kilka tygodni temu swój lokal w centrum miasta. Myślę: "Hmm... ok, dobre miejsce do spotkań dla mam z maluchami, przecież wciąż jeszcze wiele "normalnych" restauracji i kawiarni nie jest za bardzo przystosowanych na odwiedziny rodziców z pociechami. Ale, ale, ale... to by było zbyt piękne... MaMa Cafe ma drugie dno. - To miejsce społecznie zaangażowane. Chcemy by było przestrzenią dla wszystkich rodziców, wszystkich dzieci, dla wszystkich. Żyjemy w różnorodnym świecie, rodziny są różnorodne, a każda jest inna i wyjątkowa – czytam w artykule obwieszczającym otwarcie lokalu umieszczonym na... uwaga – stronie www.homoseksualim.org.pl.
Zapala mi się czerwona lampka i co widzę dalej? "Niestety wciąż nie każda (rodzina – przyp. MB) ma w Polsce równe prawa. Chcemy się spotkać, porozmawiać, wymienić doświadczeniami, podzielić radościami i zastanowić jak walczyć z przeciwnościami. Na spotkanie prowadzone przez Lidię Barc i Annę Dobiecką, coachki, publicystki, mamy 2,5-letniego Leosia zapraszamy wszystkich rodziców i opiekunów: tęczowych, samodzielnych, tradycyjnych i innych".
W czasie, kiedy rodzice (mama i tata, albo jak rozumiem, dwie mamy lub dwóch tatusiów) szkolą się pod okiem lesbijek ich najmłodsze pociechy są indoktrynowane przez homoseksualne lobby w ramach "Warsztatów Równościowych dla maluchów" stworzonych przez... Joannę Piotrowską, prezeskę Fundacji Feminoteka, trenerkę antydyskryminacyjną i genderową.
Zastanawiam się tylko jeszcze kto stoi za tym lokalem. I oto uwaga, Mama Cafe przy Wilczej 27b "jest wynajęty w ramach konkursu "Lokal na kulturę". Oczywiście, nikt nie dodał, że na kulturę promującą homosekualizm, ale chyba tylko już taka kultura, wzorem Zachodu, może być u nas dofinansowywana z budżetu państwa, czyli tak, za nasze pieniądze, drodzy czytelnicy.
Przyjrzyjmy się jeszcze na koniec patronom medialnym i parterom Fundacji MaMa, do której należy postępowy lokal. Otóż, na pasku z patronami medialnymi na pierwszym miejscu króluje... Gazeta.pl, a zaraz za nią... Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. I jeszcze rzut okiem na partnerów. To przede wszystkim portale czasdzieci.pl, miastodzieci.pl czy qulturka.pl oraz Czarna Owieczka (związana z wydawnictwem Czarna Owca, tak, tym samym, które wydało książeczkę Kazimiery Szczuki o aborcji) oraz... Pussy Project, który zajmuje się organizacją m.in. wieczorów panieńskich i rozwodowych oraz Pussy Party, czyli imprez z wibratorami, których "głównym celem jest dobra zabawa w damskim towarzystwie oraz z kompanią zabawek erotycznych". Pussy Project stoi także za imprezą V-day, w ramch której co roku wystawiane są "Monologi Waginy".
Hm... czy ktoś jeszcze z szanownych czytelników zamierza się wybrać na latte w MaMa Cafe?
Marta Brzezińska

