Do tego, by wyniki referendum były wiążące, potrzebnych było 115,5 tys. głosów. Uprawnionych do głosowania było 602 298 mieszkańców Łodzi. Skorzystało z tego 133 714 osób. Frekwencja wyniosła więc 22,2 proc. Oficjalne wyniki podane przez Miejską Komisję Wyborczą są aktualnie weryfikowane przez łódzką delegaturę Krajowego Biura Wyborczego.
Od dłuższego czasu przedstawiciele łódzkiego SLD mnożyli oskarżenia wobec prezydenta Kropiwnickiego. Zbierali je w jedno określenie, które najczęściej padało z ich ust: „arogancja władzy”. Ponadto ich zdaniem był „złym gospodarzem”, którego rządy „ośmieszały miasto”.
Nawet, gdy wyniki referendum nie były jeszcze pewne, szef radnych SLD w radzie miejskiej Dariusz Joński deklarował: - Od poniedziałku proponujemy merytoryczną dyskusję o przyszłości miasta ponad podziałami politycznymi. Do debaty zapraszamy wszystkich, nawet partie popierające Jerzego Kropiwnickiego.
Przez długi czas przeciw referendum były lokalne PiS i PO, która przez ponad dwa lata współkierowała miastem z Kropiwnickim. W maju ub. roku PO opuściła koalicję. A gdy już wiadomo było, że referendum się odbędzie, działacze PO zaapelowali do mieszkańców miasta o pójście do urn. Jednocześnie negatywnie ocenili rządy Kropiwnickiego i zapowiedzieli głosowanie za jego odwołaniem.
Zdaniem posła PiS Stanisława Woracha główną „wadą” Kropiwnickiego było to, że nie troszczył się o swój wizerunek. Na zarzuty lewicy odpowiada: - Za jego prezydentury spadło bezrobocie, napłynęli inwestorzy. Zamiast najlepszego prezydenta od 1989 roku, wyłania się chory układ PO i SLD.
Kropiwnicki stoi też na czele obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, która chce przywrócenia dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli. Jako zarządzający miastem, wydał odpowiednie rozporządzanie i 6 stycznia nie pracował Urząd Miasta Łódź. Na inicjatywę powoływali się też polscy biskupi wzywając polityków, by święto Trzech Króli z powrotem było dniem wolnym od pracy.
Kropiwnicki miał też duże zasługi dla upamiętnienia Żydów, którzy w czasie II wojny światowej przeszli gehennę w łódzkim getcie Litzmannstadt i zostali zgładzeni głównie w obozie śmierci w Chełmnie nad Nerem. W zeszłym roku odsłonięto pomnik ofiar Litzmannstadt Ghetto, monumentalny Pomnik Polaków Ratujących Żydów, a także odtworzono stację kolejową Radegast, skąd Niemcy w czasie II wojny światowej wywozili Żydów na śmierć.
Kropiwnicki próbował też zrobić z Łodzi centrum kulturalne, m.in. wspierał rozwój międzynarodowego festiwalu operatorów filmowych Camerimage i projekty amerykańskiego reżysera Davida Lyncha, który, jak sam mówił, "zakochał się w Łodzi", i który buduje w tym mieście kosztem 150 mln dolarów centrum filmowe. Ale kwestia planowanych wydatków na wielki ośrodek kulturalny "Camerimage Łódź Center", zdaniem opozycji bizantyjskich, była jednym z powodów doprowadzenia do referendum w sprawie odwołania Kropiwnickiego.
Opozycja zarzucała też Kropiwnickiemu, że pod jego rządami Łódź nie wykorzystuje gospodarczych szans, np. nawet nie brano pod uwagę Łodzi jako jednego z miast-organizatorów Euro 2012, i że za mało jest inwestycji, by Łódź wyszła z gospodarczego i społecznego dołka, w jakim tkwi od 1989 roku. Argumentem na rzecz Kropiwnickiego była przez lata fabryka amerykańskiego giganta komputerowego Dell w Łodzi. Łodzianie mieli nadzieję, że z czasem Łódź stanie się centrum informatycznym. Ale pod koniec 2009 roku Dell nagle oznajmił, że wycofuje się z Łodzi. Zdaniem lokalnej prasy to również wpłynęło na porażkę Kropiwnickiego.
Prezydent dowiedział się o wynikach referendum na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej szpitala im. Sterlinga, dokąd trafił z powodu kłopotów z nadciśnieniem. – Stan zdrowia prezydenta się poprawił, ale nie na tyle, by mógł opuścić szpital – poinformował Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta.
mm/Onet.pl/PAP/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

