- Obowiązujące prawo zapewnia ludziom żyjącym w wolnych związkach wystarczające instrumenty do zapewnienia określonych uprawnień. Prawo do majątku można zapisać w testamencie, prawo do odwiedzin w szpitalu można usankcjonować odpowiednim upoważnieniem - zapewniał John Godson, poseł PO. - Związek partnerski to jakaś pośrednia forma, która jest niepotrzebna w polskim ustawodawstwie. Jeśli ktoś chce żyć w wolnym związku to jego prywatna sprawa - dodał poseł.

 

Premier apelował o poddanie pod dyskusję projektów ustaw, jednak według Godsona "dalsze dyskutowanie byłoby bardzo niebezpieczne". - Na zasadzie "daj palec a utną ci całą rękę" mogłoby dojść w konsekwencji do zezwolenia na adopcję. Polska w UE jest ostoją wartości chrześcijańskich i niech tak zostanie. To sam premier ogłosił rok 2013 rokiem rodziny, więc zatroszczmy się o rodzinę - uzasadnił swoją decyzję Godson. - W sprawach sumienia nie kieruję się głosem z zewnątrz - stanowczo dodał poseł.

 

- Wstąpiłem do PO z powodu jej wewnętrznej tolerancji. Że różnimy się poglądami, ale pracujemy razem. Jeśli w internecie faktycznie krążą takie opinie, że posłowie głosujący za odrzuceniem projektów ustaw o związkach partnerskich to "lista wstydu PO", to uważam, że wynikają one z braku tolerancji i ubolewam nad tym - stwierdził poseł Godson.

 

eMBe/Dziennik.pl