Opublikowany z okazji spotkania grupy G20 raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) dotyczy państw, które nie stosują się do międzynarodowych standardów odnośnie ścigania unikających płacenia podatków. Ma on być straszakiem dla rajów podatkowych i podstawą do ustalenia sankcji na kolejnym spotkaniu G20 we wrześniu.
Dzieli on państwa na cztery kategorie – państwa stosujące się do standardów, raje podatkowe, które standardy zaakceptowały, ale się do nich nie stosują, inne centra finansowe w takiej samej sytuacji, oraz panstwa, które standardów w ogóle nie biorą pod uwagę. Państwa najbardziej „groźne” z punktu widzenia OECD, to m.in. Malezja i Kostaryka. „Oszustom podatkowym” pomagać mają m.in. Austria, Luksemburg i Szwajcaria.
Z umieszczenia w tej kategorii swojego państwa nie jest zadowolony premier Luksemburga, Jean-Claude Juncker. - OECD nie uznała za stosowne skontaktować się z nami przed ułożeniem raportu – uważa polityk. Jednocześnie nie rozumie, dlaczego na czarnej liście nie znalazły się ewidentne raje podatkowe, takie jak Hongkong, czy Makao.
Listę krytykują także ekonomiści. - Kryteria ustalania listy były bardzo arbitralne - twierdzi analityk szwajcarskiego banku Sarasin, Rainer Skierka. Ekonomista dziwi się nie tylko ostremu potraktowaniu Szwajcarii, czy Luksemburga, ale także łagodnemu Stanów Zjednoczonych, czy Wielkiej Brytanii. Brak na liście Hongkongu i Makao nazywa "zgniłym kompromisem" z Chinami.
- W jaki sposób strategom na szczycie udało się uczynić z walki z oszustwami podatkowymi sedno spotkania, które ma na celu zaradzenie kryzysowi gospodarczemu? - pyta się komentatorka „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, Heike Göbel. - Ma to ze sobą mniej wspólnego niż chciałyby głowy państw i szefowie rządów, którzy poświęcili podatkom więcej uwagi niż trudnym reformom systemowym – dodaje publicystka.
sks/FAZ/NZZ
Zobacz także:
Niemcy naślą na Szwajcarię kawalerię?
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

