List biskupów jest reakcją nie tylko na wątpliwa teologię intronizacji Jezusa, której twórcą był nieżyjący ks. Tadeusz Kiersztyn ale także na niezwykle widoczny w Polsce ruch zainspirowany tą teologią skupiony wokół ks. Piotr Natanka, który coraz bardziej nabiera charakteru sekciarskiego, i który swoją tożsamość buduje nie tylko na błędnej teologii podniesionej do rangi dogmatu ale także na agresywnej wrogości wobec biskupów Kościoła.
Ważne jest również to, że biskupi nie zatrzymują się, a nawet nie koncentrują się na polemice z błędną teologią ks. Kiersztyna (nie wymieniają go zresztą z nazwiska a do samej grupy odnoszą się pośrednio) ale podejmują próbę wyłożenia poprawnej nauki o królowaniu Chrystusa. Słusznie podkreślają, że najlepszym sposobem uznania jego królowania jest życie według Jego nauki tak indywidualne, jak i społeczne i tego codziennego wysiłku nie zastąpi żaden jednorazowy akt.
Jeśli czegoś zabrakło w tym liście to podkreślenia, że takie publiczne akty uznania królowania Jezusa czy też uznania szczególnej opieki Maryi czy świętych nad jakimś państwem czy narodem dokonywane przez rządzących (królów, prezydentów czy parlamentów) w imieniu swoich społeczeństw miały wcześniej wielokrotnie miejsce i były chwalone przez Kościół - żeby wspomnieć tylko ogłoszenie Maryi Królową Polski, dokonane przez króla Jana Kazimierza a trwające do dziś w liturgii w postaci święta 3 maja. Kościół przy takich okazjach zawsze jednak przypominał, że aktowi takiemu powinien towarzyszyć realny wysiłek na rzecz budowy wspólnoty państwowej żyjącej zgodnie z prawami Ewangelii.
Moją osobista nadzieją związaną z tym listem jest uświadomienie sobie przez wierzących katolików, że walka o stworzenie państwa, w którym prawa wszystkich, a przede wszystkim najsłabszych są szanowane i chronione przez prawo i przez codzienną praktykę współobywateli jest również a może nawet bardziej niż walka o formalny akt intronizacji walką o budowanie w Polsce królestwa Jezusa Chrystusa – podkreśla Barcikowski.
JW
