- Propozycja była bardzo serio. Odpowiedziałem, że to dobrze, bo jestem zwolennikiem spokojnego załatwiania spraw. Oczywiście dodałem, że potrzebuję czasu, bo nie mam pod ręką kilku czy kilkunastu milionów i, że spróbuję taką sumę zebrać - mówi Lisicki. 

 

- Odpowiedziałem, że to dobrze, bo jestem zwolennikiem spokojnego załatwiania spraw. Oczywiście dodałem, że potrzebuję czasu, bo nie mam pod ręką kilku czy kilkunastu milionów i że spróbuję taką sumę zebrać" - relacjonuje w rozmowie z "Wprost".  Dwa dni później Lisicki zostaje zwolniony z funkcji redaktora naczelnego "Uważam Rze". - Coś się tutaj kompletnie nie zgadza - komentuje. 

 

Na pytanie, czy "URze" było dochodowe, Lisicki odpowiada: "Jeśli policzymy razem Uważam Rze i Uważam Rze historia to było bardzo dochodowe przedsięwzięcie. Samo Uważam Rze zresztą też. Do końca 2012 roku mieliśmy zebrać z reklam 7 mln złotych". 

 

Całość rozmowy z byłym redaktorem naczelnym "Uważam Rze" w najnowszym wydaniu "Wprost". 

 

eMBe