- Moim celem jako menadżera jest służba wyższemu dobru przez sprowadzanie do siebie ludzi i środków po to, by tworzyć większą wartość, niż mogłaby stworzyć jakakolwiek jednostka samodzielnie – piszą studenci MBA z Harvardu w swojej przysiędze. Ślubowanie jest dobrowolne, można je przeczytać w internecie i podpisać.

Jak wyobrażają sobie młodzi studenci biznesu swoją misję? – Będę dbał o interesy moich udziałowców, współpracowników, klientów i społeczności, w której działam – możemy przeczytać w tekście ślubowania. Ponadto żacy przysięgają "na swój honor" działać w zgodzie z prawem i przestrzegać umów, być odpowiedzialnym za swoje działania i w dobrej wierze. Do tej pory ponad połowa studentów podpisała przysięgę.

Menedżerowie przejmują odpowiedzialność

Pomysłodawcą jest student Max Anderson, który w tym roku kończy kurs. Rozpoczął propagowanie przysięgi w maju. Początkowo myślał, że zdobędzie ok. 100 zwolenników, ale rychło okazało się, że zainteresowanie jest znacznie większe. Obecnie ma ona prawie 1500 sygnatariuszy. - Przysięgę podpisali studenci z ponad 130 szkół – mówi portalowi Fronda.pl Max Anderson. - W zbliżającym się roku akademickim będziemy zachęcać do składania przysięgi na akademikach czołowych szkół biznesu – dodaje student.

– Obecnie wszyscy wskazują palcami na menadżerów i stąd mamy prawdziwą szansę zjednoczyć się i ustanowić standardy jako liderzy w biznesie – mówi Teal Carlock, który także złożył ślubowanie, w wypowiedzi dla "New York Times". Anderson zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka ciąży na menadżerach. - W ostatnich pięciu latach modne było ignorowanie odpowiedzialności. Najwyższy czas, by zmienić sposób, w jaki prowadzimy działalność gospodarczą i podchodzić na poważnie do naszych obowiązków – mówi portalowi Fronda.pl student. - Napisaliśmy przysięgę, ponieważ chcemy być liderami z zasadami – dodaje Anderson. Autor dokumentu przyznaje, iż po części to wiara była inspiracją dla niego. - Wielu liderów naszej inicjatywy jest chrześcijanami i myślę, że jej założenia są zbieżne z chrześcijańskim punktem widzenia – mówi nam.

Błędna antropologia korporacji

- W mojej firmie nagminne jest łamanie umów, jeśli chodzi o czas pracy - mówi nam, zastrzegając anonimowość, pracownik jednej z największych międzynarodowych korporacji zajmującej się m. in. audytem i doradztwem finansowym. - Teoretycznie pracujemy po osiem godzin. Jednak nie ma możliwości, by wyjść o czasie do domu. W końcu praca jest "zadaniowa" i trzeba swoje zadanie doprowadzić do końca. A że zlecane są nam rzeczy do wykonania w ciągu dnia, których nie da się dokończyć w 8 godzin (a przecież w międzyczasie dochodzą kolejne zadania), ludzie często pracują do kolejnego poranka - mówi.

- W większości przypadków korporacje bazują na złej antropologii - mówi portalowi Fronda.pl Paulina Bednarz-Łuczewska z Akademii Leona Koźmińskiego. - W każdej ludzkiej organizacji najważniejsze powinno być dobro osób ją tworzących, do tego zalicza się także osiąganie zysku przez te osoby. Najczęściej jednak dobro osób zaangażowanych nie stoi na pierwszym miejscu. Ludzie znajdują nieskończoną ilość możliwości wyzyskiwania się nawzajem. Menadżerowie wykorzystują pracowników, pracownicy właścicieli czy właściciele menadżerów i odwrotnie - mówi Bednarz-Łuczewska. - Budują swój własny świat, z własnymi rytuałami, zwyczajami, nawet językiem. Członkowie małej, korporacyjnej "rodziny", połączeni wspólnymi tajemnicami przywiezionymi z egzotycznych wycieczek integracyjnych, stają się ważniejsi, niż członkowie własnej rodziny - dodaje.

Czyny, nie słowa

Idealistyczny pomysł znajduje jednak także swoich krytyków. - Z jednej strony jest to dobre rozwiązanie, bo wskazuje na to, jak ważna jest etyka w biznesie, że nie da się jej zupełnie wyrugować i pozostawić osiągania zysku jako jedynego elementu działalności gospodarczej. Z drugiej strony pojawienie się takiego apelu wskazuje na oczywistość, czyli to, że należy być moralnym – mówi dominikanin o. Maciej Zięba portalowi Fronda.pl. - Jest to przysięganie, że się będzie uczciwym, tak, jakby to nie był oczywisty wymóg w życiu społecznym. Stąd takie apele mogą być mało skuteczne. Świadczą o tym, jak wielkie braki mamy w tym zakresie – dodaje autor książki "Chrześcijanie - Polityka - Ekonomia. Prawdy i kłamstwa".

Rzecznik prasowy Deloitte Polska, Ewa Rzeczkowska, także jest sceptyczna wobec idei przysięgi. - Lepiej by było, gdyby ludzie zanim zaczną przysięgać, że będą działać etycznie, sami etycznie działali – uważa przedstawicielka firmy. - Zresztą ta przysięga nie jest niczym nowym. Firmy, takie jak nasza, mają spisane własne kodeksy etyczne, których przestrzeganie jest weryfikowane przez całą drabinę osób, od współpracowników, przez bezpośrednich szefów, aż do osoby odpowiedzialnej w całej firmie za zażalenia i etyczne funkcjonowanie pracowników [w Deloitte funkcja ta nazywa się Ethics and Compliance Officer] – dodaje Rzeczkowska w rozmowie z portalem Fronda.pl.

- Kursy MBA robi się po to, by podnieść swoją wartość na rynku pracy - ocenia Paulina Bednarz-Łuczewska. - Obawiam się, że ta przysięga pojawiła się jedynie w kontekście kryzysu i dla podbudowania CV osób, które ją składają - dodaje.

To nie chwyt reklamowy

Czy przysięga nie jest raczej chwytem marketingowym, który ma oczyścić atmosferę wokół kadry menedżerskiej? A może ma ułatwić absolwentom kursów MBA znalezienie pracy w sektorze organizacji pozarządowych? Max Anderson odrzuca te zarzuty. - Pracowałem przy kościele, zanim wstąpiłem do szkoły biznesowej. Po skończeniu szkoły chcę pracować w funduszu hedgingowym. Tak więc moim zamiarem nie jest zdobywanie punktów – mówi portalowi Fronda.pl.

Studenci Harvardu nie są pierwszymi, którzy składają "biznesową przysięgę Hipokratesa". Studenci Columbia Business School od trzech lat zobowiązują się "trzymać się zasad prawdy, uczciwości i szacunku. Nie będę kłamał, oszukiwał, kradł i tolerował tych, którzy tak czynią". Od kilku lat coraz popularniejsze stają się na uczelniach biznesowych także kursy z etyki biznesu. Przykładowo jeszcze dziesięć lat temu Wharton School na Uniwersytecie Pennsylvania miał jedynie dwóch nauczycieli akademickich zajmujących się etyką biznesu. Obecnie jest ich siedmiu. Szkoła menadżerska Thunderbird w Phoenix ma także obowiązkową przysięgę.

 

Stefan Sękowski

 

Zobacz także:

Strona poświęcona przysiędze studentów MBA z Harvardu.

 

Ważne lektury:

 alt=

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »