Koreańscy pijarowcy budują już odpowiednią narrację by uświęcić matkę obecnego dyktatora najwspanialszego kraju na ziemi. Jednak nie będzie to aż takie łatwe. Zmarła kilka lat temu żona Kim Dżong Illa nie była do końca świętą proletariuszką i pochodziła z haremu przywódcy Korei Płn. „Już w 2003 r. chórowi armii nakazano śpiewać o "matce Pjongjangu", jak propaganda ochrzciła śmiertelnie wówczas chorą Ko. Politrucy w swoich pogadankach mówili o niej per "szanowna matka". Jednak po kilku latach jej kult wygasł, imię znikło z podręczników. Dopiero niedawno, kiedy to Kim Dżong Il zdecydował, iż jego następcą zostanie najmłodszy Kim Dżong Un, zaczęto ponownie opiewać ją jako nową matkę narodu” - informuje „Gazeta Wyborcza”.


O istnieniu haremów zwanych „oddziałami rozkoszy” poinformował pierwszy raz  Li Il-nam, siostrzeniec dyktatora, który uciekł z kraju swojego wuja. Wszystko opisał w książce "Królewska rodzina Kim Dżong Ila". Za opublikowanie książki został jednak zamordowany przez komunistów. Według uciekiniera Kim Dzong Ill zaczął wydawać przyjęcia, na których odbywały się orgię już w 1974 roku. Przyjęcia Illa były doprawdy królewskie. Według jednej ze zbiegłych kurtyzan jego ulubionym daniem były genitalia rekina, które uważał za afrodyzjak. Na imprezie pojawiały się wina i najdroższe trunki. "Oddział rozkoszy" był podzielony na trzy pododdziały: szczęścia - zajmował się masażem steranych władzą przywódców, satysfakcji - zapewniał usługi seksualne, a pieśni i tańca - występami scenicznymi. Nim dziewczyny przystąpiły do pracy, musiały przejść kilkumiesięczny trening - masażystki uczyły się w Hongkongu i na Tajwanie, tancerki w Wiedniu.


Oczywiście komuniści nie zadawalali się „byle Kim”.  „Jak każdy proces rekrutacji na stanowiska państwowe ten też miał ścisłe reguły. Przyjmowano 18-latki z klas maturalnych szkół artystycznych. Nie mogły być wyższe niż 165 cm (sam Drogi Przywódca był niski), żadnych znamion, delikatny głos. Setka wyselekcjonowanych dziewcząt trafiała do szpitala na badania, w tym ginekologiczne. 50 najlepszych zatrudniano w oddziale rozkoszy na etatach żołnierzy” - informuje GW. Kobiety po swoje służbie przechodziły na emeryturę. Wiek emerytalny osiągały już jako 25-latki i po skończeniu służby wychodziły za dworzan Illa. Odrzucenie propozycji brania udziału w orgiach kończyła się często gułagiem. Dyktator lubił również blondynki ze Skandynawii i dziewczyny z Rosji, które były mu dostarczane na zamówienie. Jedną z kurtyzan była późniejsza żona Kim Dżong Illa i matka obecnego dyktatora Korei. Oczywiście zatarcie tego faktu nie będzie trudne w takim kraju jak Korea Płn. Czy jednak obecny dyktator nie będzie starał się ukryć wstydliwych faktów przed światem?

 

Ł.A/Gazeta Wyborcza